Zupa Selerowy Mus i Rurki Maliną Nadziewane – NIC NOWEGO Polskie Superjedzenie

Zupa selerowy mus i rurki maliną nadziewane. Finezyjne nazwy, jak w większości restauracji, gdzie za produkt płacimy 40%, a pozostałe 60% za marketing. No bo przecież nie mogłam napisać, że upichciłam dla Was zupę z selera i makaron z malinami! A właściwie czemu nie?

zupa krem z selera

Zupa krem z selera:

Składniki:

duży, dorodny seler

1 litr esencjonalnego rosołu (ja dodałam dwie kostki warzywne z przepisu >>

łyżka mąki ziemniaczanej

3 łyżki zimnego mleka

żółtko

3 łyżki śmietany

6 łyżek utartego żółtego sera (opcjonalnie)

sól, świeżo zmielony pieprz

 Wykonanie:

Obrany i pokrojony w cienkie krążki seler zalewamy wrząca wodą z dodatkiem soli i pieprzu i gotujemy pod przykryciem do miękkości (ok. 24 minut). Wody powinno być tyle, aby seler był przykryty na wysokość centymetra. Gdy będzie miękki miksujemy, łączymy z rosołem i zagotowujemy. Następnie dodajemy mąkę rozprowadzoną w zimnym mleku, zagotowujemy jeszcze raz, a gdy trzeba doprawiamy do smaku. Po zdjęciu z ognia dodajemy śmietanę lekko ubitą z żółtkiem. Gorącą zupę rozlewamy do miseczek, posypujemy serem i od razu podajemy.

Przygotowanie zupy zajmuje naprawdę niewielką ilość czasu, mamy to szczęście, że w kuchni pomaga nam obecnie sprzęt, nasze babcie zupy kremy musiały przecierać przez perlonowe sita. Dlaczego wybrałam tą właśnie zupę? Bo seler może się poszczycić dobrą znajomością alfabetu, zawiera witaminy A, B1, B2, B6, C, E, K, M, P. W jednym z wpisów zaliczyłam seler do czołówki warzyw, które leczą, czyli takich, których regularne spożycie oddali widmo przesiadywania w zatłoczonych poczekalniach przychodni lekarskich. Dobrze przechowywany i przyrządzony seler zawiera dwukrotnie więcej witaminy C niż pomarańcze, które tak zacięcie zajadamy zimą ponieważ „są niezwykle bogate w witaminę C”. Czy to nie kolejny dowód na to ,że matka natura zadbała o zdrowie naszych przodków zimą, kiedy przywiezienie owoców cytrusowych z odległych terenów furmanką było raczej niemożliwe. Seler ponadto jest niezwykle bogaty w pierwiastki mineralne, które są potrzebne do przyswajania witamin. Do tego mnóstwo fosforu (najwięcej spośród warzyw korzeniowych), mnóstwo wapnia, potasu i cynku. Wspomaga również oczyszczanie organizmu z toksyn oraz pobudza przemianę materii. Do tego jajko, nikt chyba już nie wierzy w ściemę o zgubnym wpływie jajek na poziom cholesterolu. Jajka to najlepsze źródło pełnowartościowego białka. Do tego witaminy A, E, D i K oraz B2 i B12, fosfor, potas, wapń, żelazo i magnez.

Poza wartościami odżywczymi zupka smakuje obłędnie, po raz pierwszy robiłam zupę z jajkiem i nie wiem, czy to jego zasługa, ale serio smakuje fenomenalnie! Mnie do pełni szczęścia wystarczyła odrobina soli i pieprzu, choć aromat z pewnością jest też zasługą esencjonalnych kostek warzywnych. Zupka na stałe zawita w naszym rodzinnym menu.

Przepis pochodzi z książki ” Kuchnia Polska – doskonałe przepisy dla każdej Pani Domu!” Ewy Aszkiewicz wielkiej propagatorki polskich, tradycyjnych potraw.

Kiedy podjęłam decyzję o wyborze zupy selerowej do akcji czułam pewien niedosyt, obawiałam się, że będziecie rozczarowani. Są tacy, którzy samą zupą sobie nie pojedzą. Postanowiłam więc staropolskim zwyczajem przygotować dla Was dwa dania. Na drugie dziś.. nie, nie schabowy z ziemniakami i kapustą zasmażaną, mamy lato, a to pora roku, która obfituje w sezonowe owoce.

makaron z malinami twarogiem i mieta

Makaron z malinami, twarogiem i miętą

Składniki:

makaron

maliny

twaróg

mięta

masło klarowane (opcjonalnie, gdy lubicie wersję okraszoną tłuszczykiem)

Wykonanie:

Makaron gotujemy, dodajemy maliny (tudzież inne owoce), twaróg i posypujemy listkami mięty. Jeśli taka forma obiadu jest dla Was zbyt sucha, można polać roztopionym masłem klarowanym.

Drugi przepis pochodzi z główy korpożuczka, a raczej z potrzeby oczyszczenia lodówki z napoczętych zapasów. Można wykorzystać go zarówno na obiad jak i na podwieczorek, a jeśli posypiemy odrobiną cukru, albo polejemy miodem to można to uznać również za deser. Któregoś dnia otworzyłam lodówkę w potrzebie upichcenia podwieczorku dziecku i zobaczyłam, że mam mnóstwo napoczętych produktów, czyli rozmrożone maliny, twaróg i makaron. Pomyślałam, cóż, skoro ludzie jadają makaron z truskawkami (osobiście takiego nie jadam) to czemu nie spróbować z malinami. No i skoro twaróg też już jest otwarty…Mięta dotarła do dania dopiero w drugim wydaniu. I choć makaron z truskawkami mi jakość szczególnie nie leży, tak maliny jak dla mnie smakują re-we-la-cy-jnie.  Mięta z malinkami dodaje fajnego pazura, sprawia, że niewielkim nakładem czasu i pieniędzy tworzymy fajnie, nowe danie. Koniecznie musicie mi zaufać i spróbować makaron w tej wersji. Teraz jednak kiedy jest sezon na truskawki możecie spróbować zrobić je w takiej wersji. Kiedy koleżance, która jak zwykle nie ma co ugotować zaproponowałam w ubiegłym tygodniu makaron z truskawkami była pod wrażeniem tego prostego pomysłu. Tak daleko szukamy, że zapominamy o tych oczywistych przepisach, które się nie znudzą, bo ich sezon trwa krótko. Danie pięknie prezentuje się z makaronem muszelki, ja jednak w sklepie byłam zbyt zajęta rozmyślaniem, czy zakupić dziecku makaron literki, czy cyferki, że ostatecznie zamiast muszelek wzięłam kolanka :-) Co kryje w sobie to danie? Ponownie mnóstwo witamin: C, E, B1, B2, B6, potas, magnez, wapń, żelazo zawarte w malinach. Mięta zawiera olejki eteryczne o działaniu antyseptycznym, przeciwwirusowym i przeciwbówlowym. Jest również źródłem flawonoidów, rutyny, witamin A i C oraz żelaza, magnezu, potasu i wapnia. Twaróg dostarcza nam wapń, białko oraz wit. A.

Wpis powstał z ostatnich w tym roku mrożonych malin, wiem, że docelowo mówimy o owocach sezonowych, jednak pomyślałam, że niektórzy mogą mieć ochotę zjeść je w wersji z truskawkami (ja takiego przepisu nie zamieszczę, bo zamieszczam tylko te, które rozpieściły moje kubki smakowe, ale wiem, że jest mnóstwo amatorów dań makaronowo-truskawkowych). Ponadto maliny już wkrótce, a grafik akcji jest mocno napięty :-)

Z lokalnymi uściskami – korpoludek

Następnego przepisu możecie się spodziewać u: Naturalnie Zdrowy

#nicnowego #polskiesuperjedzenie

INNE PRZEPISY AKCJI:

Rzepa i jej liście u Naturalnie Zdrowy

Sałatka z bobu u Health and the City

Sałatka tabbouleh z bobem u Vi

Młoda kapusta bardzo koperkowa z młodymi ziemniakami u Healthy Life Connoisseur

Kalafior na trzy sposoby

  • Niby „nic nowego”, a jednak – chociaż uwielbiam krem z selera – nigdy nie robiłam go z żółtkiem, a uświadomiłaś mi, że idealnie pasuje. Wypróbuję na pewno:)

    • AfterKorpo

      Izka warto. Ja naprawdę byłam oczarowana smakiem tych zwykłych potraw. W przypadku zupy większość składników zazwyczaj mamy w domu.

  • Mi podoba się ten przepis z makaronem, bo jest łatwy i na pewno smaczny :D

    • AfterKorpo

      Powiem Ci Rafał, że od kiedy zmieniłam nawyki (zgodnie z potrzebami )to zupełnie zmieniły się moje kubki smakowe i doceniam takie potrawy. Ostatnio w pizzeri zjadłam jeden kawałek pizzy i w ogóle nie poczułam ochoty na więcej. Nie jestem zwolenniczką katowania się, jeśli coś lubię, a jest nie zdrowe pozwalam sobie od czasu do czasu, biała buła (ale już nie 3 naraz), czekolada (ale lepsza i nie cała na raz) ale większość ohydnego, chemicznego jedzenia po prostu mnie już odrzuca. Rok temu latem zasiadłam na balkonie z kolacją: własny chlebek posmarowany wiejskim masłem od rolnika , polany cudownym, gryczanym miodem. Do tego własnoręcznie wyhodowana i zaparzona szałwia. To byłą mała uczta, i nie wale tutaj ściemki pod akcję, czy bloga. Naprawdę zauważyłam zwiększoną wrażliwość kubków smakowych na naturalne, smaczne i wyszukane smaki. A w moim mniemaniu obiadek o którym mówimy takie posiada :-) Wbrew pozorom. Nie mogę się doczekać dania w wersji ze świeżymi malinami.

      • Aga, ja również podzielam takie podejście do diety. Wiele osób nawet nie wie, że to słowo (dieta) oznacza „styl życia”. Zawsze wszystko sprowadza się do kwestii wyboru. Zawsze można zamienić coś na coś. Taka cała filozofia zdrowego odżywiania ;)

        • ps. link który podałaś do mojego bloga nie działa.

          • AfterKorpo

            Rafał, poprawiłam link, przepraszam :-) Dodałam przy okazji nowy przepis.

  • Bardzo trafiliście do mnie tą akcją. Przepisy świetne, z zup zawsze stawiam na kremy, ta ma bardzo dobrą treść. Drugiej propozycji na pewno bym się nie oparła, rzadko jadam na słodko obiady, ale tego chętnie spróbuję.
    PS. Poleciłam Waszą akcję u siebie na blogu, nie mogłam się oprzeć :)!

    • AfterKorpo

      Spróbuj Alexandra. Ja po zamieszczeniu posta przekonałam się nawet do wersji z truskawkami, dziecko nie zjadło, więc „dojadłam” i jadłam je już trzy razy, sezon szybko się kończy. No więc chyba powinnam zaktualizować treść wpisu :-)

  • Takie proste, a takie pyszne i zdrowe. Kibicuję akcji, bo bardzo do mnie trafiła ;)

    • AfterKorpo

      Super, bardzo nas to cieszy. Co do przepisów to oprócz zalet które wymieniłaś są tanie i szybkie w wykonaniu.

  • Zupę koniecznie trzeba zrobić!

    • AfterKorpo

      koniecznie! :-)

  • Trafiłam tu z bloga Alexandry! Jestem za takimi akcjami! bardzo bardzo! Uwielbiam polską kuchnię! Sama często do niej sięgam. I mimo zachwytu nad kuchnią np. włoską, to polską uważam za królową smaku! Ciekawe przepisy! I bardzo trafne spostrzeżenie, co do nazw ;)

    • AfterKorpo

      Dziękujemy Sylvia i zapraszamy do śledzenia akcji. Zaglądaj też czasem na mojego bloga, zamieszczam czasami przepisy, które mogą Cię zainteresować :-)

  • Paulina Korpalska

    Odnośnie kremu z selera- miksujemy sam seler czy z wodą w której się gotował?

    • Zdecydowanie z wodą w której się gotował, tam uciekło mnóstwo dobroci, które trzeba zjeść :-) smacznego.

      • Paulina Korpalska

        zrobiłam zupę i wyszła mocno selerowa:P zbyt wytrawna jak na moje smaki, ale zaserwowana z syropem imbirowym zniknęła w mgnieniu oka.

        • hm? z takim sklepowym, czy własnej roboty? Pierwszy raz słyszę o takim połączeniu smaków, możesz zdradzić więcej? Dla mnie jest wyśmienita, ale ze wszystkich korzeniowych selera uwielbiam najbardziej :-)

          • Paulina Korpalska

            Kocham imbir być może dlatego potrafię dodać go wszędzie ;) nawet do rosołu ;) tutaj dodałam syrop już na talerzu do dekoracji (tak samo robię z kremem z dyni czy marchewki) i takie połączenie okazało się bardzo trafione! Do zup preferuję gotowy syrop imbirowy, domowy dodaję do herbaty:)