Zasoby Ziemi Nie są Niewyczerpalne!

zdjęcie przyrody

Przeciętny laptop waży  około 4,5 kilograma. A czy wiesz ile trzeba zużyć surowców, żeby wyprodukować takiego laptopa? Około 18 tysięcy kilogramów! Nie pomyliłam się. Mówimy o minerałach które należy wykopać z kopalni, do tego potrzebne są ogromne ilości paliwa. Nasze dzisiejsze sprzęty są coraz mniejsze i lżejsze, ale sposób wydobycia surowców się nie zmienił. A to nie jest fajne. Niektórzy naukowcy twierdzą, że pewne zasoby zostaną wyczerpane jeszcze za naszego życia. Biorąc pod uwagę, że nie jesteśmy jedynymi mieszkańcami naszej planety nie uważacie, że to trochę nie w porządku?

Postawmy na jakość i szacunek do zakupionych przedmiotów

Sprzęt tanieje, ludzie są coraz bardziej zamożni. To prowadzi do patologicznego myślenia w stylu: po co szanować, jak się zużyje, kupię nowy. Wiem, że jakość sprzętu elektronicznego w dzisiejszych czasach pozostawia wiele do życzenia, dlatego ja na przykład postawiłam na jakość i przemyślane zakupy. Nie dokonuję już zakupów pod wpływem chwilowego kaprysu. Zakup czytnika e-booków analizowałam bardzo długo, właśnie ze względów ekologicznych. Ostatecznie zdecydowałam się na zakup, zbyt wiele czytamy i zbyt mało mamy miejsca na nowe książki, ale podjęłam decyzję, że w tym przypadku stać mnie na sprzęt z górnej półki. Mogłam kupić sprzęt za połowę ceny podejmując ryzyko, że szybciej się zepsuje i za dwa lata kupić nowy. Ale przeanalizowałam zyski i straty i zdecydowałam się na zakup lepszej jakości sprzętu. Takich samych decyzji dokonuję przy zakupach innych nowych rzeczy, czy zabawek dla dziecka. Pojemnik szklany w super cenie w Pepco, jak najbardziej (jeśli go potrzebuję), ale ciuchy już niekoniecznie. Zauważyłam, że ludzie w tym sklepie biorą ciuchy bez mierzenia, bo „są tak tanie, że się nie chce mierzyć”. Nie zwracają jednak uwagi, że te bluzki mechacą się już na wieszakach, więc po dwóch praniach będzie to szmata nie nadająca się do noszenia. Ale… kosztowała tylko 20 zł. Ale te 20 zł Ty, albo ktoś z Twoich bliskich musiał zarobić. Osobiście na drodze przemyśleń zrezygnowałam z zakupu elektronicznej szczoteczki do twarzy. Borykam się z problematyczną cerą, ale czy na pewno ten problem rozwiąże taka zasilana prądem? Znam siebie i wiem, że jeśli przy dzieciach w pośpiechu będę ją chować wkrótce poplątane kable staną się źródłem mojej frustracji. Zdecydowałam się na zakup tradycyjnej, nie wiem, czy mniej skutecznej, zaoszczędziłam mnóstwo pieniędzy, przestrzeni i zapewne nerwów.

Ostatnio w kiosku zatrzymałam się w dziale gazetek dziecięcych i zamarłam z przerażenia. Nie było nic wartego uwagi, niemalże wszystkie miały jakieś okropne prezenty. Plastikowa mini gitara z której zapewne nie da się wyciągnąć żadnego przyzwoitego dźwięku, w kolejnej plastikowa harmonijka do której wpadnie więcej dziecięcej śliny niż wyjdzie melodii. Gazetki oczywiście tanie jak barszcz, ale nie wyobrażam sobie kupowania czegoś takiego mojemu dziecku. Nie wyobrażam sobie później mieszkania zagraconego taką ilością badziewnego plastiku. Dzieci się tym nie bawią, a poza górą zanieczyszczeń rośnie nasza frustracja kiedy musimy później to wszystko sprzątać.

Wyzwólmy się z kieratu marketingu

Reklamy sprzedają nam też życie idealne, które może być takie tylko i wyłącznie dzięki nabyciu określonych przedmiotów. Tylko smutna prawda jest taka, że kupując sprzęt do ćwiczeń i wymuskany stój, który reklamuje znana trenerka fitness nie będziesz miała pupy jak ona, musisz po prostu ćwiczyć tyle co ona. Wiele blogów lifestyle’owych ma cykl: must have, ulubieńcy itp Czy naprawdę potrzebujemy tych wszystkich bajerów do szczęścia? Kupujemy to wszystko, a potem złościmy się, że nie mamy gdzie trzymać. Co sprytniejsi znaleźli już pomysł na biznes i wydają książki o ogarnianiu przestrzeni, sposobach na sprzątanie, czy odgruzowanie domu. Spotkałam się z blogami, na których notorycznie pojawiają się fotografie „łupów” zakupowych, a po czasie recenzja słynnej w sieci książki „Magia sprzątania”. Szczytem rozrzutności i nieprzemyślanych zakupów jest dla mnie zamawianie pudełeczek z kosmetykami w których nie wiemy co w danym miesiącu się znajdzie. Jak nie maluję ust po cholerę mi jakaś pomadka do przetestowania. Czy za tą kasę nie lepiej kupić jakiś dobry – jeden kosmetyk, który na pewno będziemy używać?! Kiedyś złośliwie powiedziałam, że zamierzam wydać książkę, która zapewne stanie się bestsellerem.  Będą tam dwie zapisane strony, na jednej napiszę: „posprzątaj porządnie mieszkanie i wyrzuć wszystkie niepotrzebne graty”, a na drugiej „nie kupuj więcej nowych gratów”. A zapomniałam, że do książki będzie gratis – 4 wolne wieczory, które przeznaczylibyśmy na czytanie innej książki o sprzątaniu i o tym jak cudownie odmieni to nasze życie. Z tym, że inaczej się funkcjonuje w czystej przestrzeni akurat się zgadzam, ale czy koniecznie trzeba czytać o tym książki? Zatem zanim kupisz coś pod wpływem chwili, pozytywnej recenzji zastanów się, czy na pewno tego potrzebujesz w życiu i do szczęścia?

Pamiętajmy o tym, żeby dokonywać bardziej rozważnych zakupów. Nie chodzi o to, żeby pracować na przestarzałym laptopie, który utrudnia nam działanie. Chodzi o rozsądne wybory i unikanie kupowania zbędnych rzeczy. Zyskamy na tym wiele, nie tylko finansowo.

  • Mało ludzi to rozumie. Nie raz zastanawiamy się z mężem z czego to wynika. Z lenistwa czy czystej nieświadomości? A może ludzie kupując tyle rzeczy rekompensują sobie jakieś braki w życiu.

    • AfterKorpo

      Mnie się wydaje, że trafiłaś w sedno głównych powodów. Czasem jest to też chyba próba udowodnienia sobie i światu, że jest się „lepszym”. A może to są inne powody, których my nie rozumiemy, tak jak oni nie rozumieją nas. Kiedyś w pracy zszokowałam kolegę, który zauważył, że segreguję śmieci ” Ty się bawisz w takie rzeczy??”. Jakby fakt, że jestem normalną, wyluzowaną osobą to wykluczał.

  • Zainwestowaliśmy z mężem w czytnik z górnej półki, co by nie wydzielał sztucznego światła, miał mało bajerów, po prostu służył do czytania. Po mniej więcej 2 latach… tak, zepsuł się. Rozczarowujące…
    Ja też nie mogłam uwierzyć, że poradaniki dot sprzątania stają się bestsellerami. Ale to tylko znak czasów, że ludzie stają się bezradni w konfrontacji z samymi sobą i swoim „dobytkiem”. A to całe odgracanie, sprzątanie, drogi do minimalizmu przyprawiają mnie o ból brzucha, bo wywala się tony tekstyliów, plastików itp. Obserwuję „lokalny” śmietnik i mam wrażenie, że więszkość ludzi ma problem z odróżnieniem papieru od szkła, więc w sumie nie dziwię się, że nawet rozróżnienie „byle jakościowośći” sprawia nie lada problem. Eh.

    • Nawet mi nie mów z tym czytnikiem, choć mój mąż też mnie sprowadził na ziemię mówiąc (po zakupie), że kilka lat to max. Widzę, że mamy te same odczucia co do modnego „minimalizmu” :-) Dla mnie minimalizm to niekupowanie zbyt wielu rzeczy i rozsądnie zakupy, a nie wyrzucanie ciucha w którym nie chodziłam rok, albo ścierek, czy ręczników, które św. Mikołaj regularnie mi przynosi :-)