Zabawka DIY Eko Memo

eko_memo

Przy zakładaniu bloga długo zastanawiałam się, czy poruszać kwestie parentingowe. Ostatecznie doszłam do wniosku, że nie, z trzech powodów. Po pierwsze nie kręci mnie opisywanie tego co dziś nosi moje dziecko i jakie postępy w rozwoju poczyniło. Po drugie szalenie canie sobie prywatność, szczególnie mojego dziecka. Internet to nie blok rysunkowy z gumką do mazania. Tu nic nie ginie na zawsze, być może moje dziecko kiedyś miałoby żal do mnie, że publikuje jego zdjęcia i opisuję szczegółowo różne perypetie życiowe. No i po trzecie – ze strachu. Boję się, że moim czytelnikiem może być ktoś kogo niekoniecznie interesują przepisy na kisielek i maseczkę z owsiankowej papy. Brzmi trochę jak paranoja, ale tak mam. I tak samo jak szanuję matki, które zamieszczają zdjęcia swoich dzieci w sieci mam nadzieję, że moje zdanie również zostanie uszanowane.  Postanowiłam jednak, że na blogu pojawi się pierwiastek dziecięcy, gdyż obecnie moje bebe stanowi znaczącą część mojego życia. Poza tym jak już wspominałam, blog jest niejako prywatną tablicą moich pomysłów, które chcę gdzieś udokumentować i przy okazji podzielić się nią z szerszym gronem ludzi.

Toteż dziś chciałam się z Wami podzielić moim pomysłem, który całkiem fajnie sprawdził się na naszym zabawowym polu boju. Nie jestem matką, która obsesyjnie wyrzuca wszystkie plastikowe zabawki, które dziecko dostanie od gości. Nie kupuję też obsesyjnie każdej „rozwojowej” zabawki w nadziei, że  ta zrobi z mojego dziecka geniusza. Staram się w tej kwesti wyważyć korzyści i straty. Zabawki dawkuję w ograniczonej ilości, gdyż zauważyłam, że nadmiar skutkuje szybkim znudzeniem i brakiem koncentracji. Staram się również ograniczyć liczbę grających zabawek do sztuk-jeden. Część zabawek staram się robić sama, jak na przykład pudło sensoryczne. Ot, zwykły karton z dziurą, dziecko miało zanurzać w nim rękę i zgadywać co jest w środku. Oczywiście pudło pełne było piłeczek i zabawek o przeróżnej strukturze, co miało stymulować zmysł dotyku i pobudzać wyobraźnię, dziecko miało macać, zgadywać i nazywać ukryte w pudle przedmioty. Skończyło się na próbach wkładania głowy do otworu i wysypywaniu zabawek na głowę :-) Chyba na tę zabawę było nieco za wcześnie, aczkolwiek nadal uważam, że może to być genalna zabawa, tylko dla nieco starszych dzieci.

Staram się moje dziecko wychowywać w duchu szacunku i zamiłowania do przyrody, na spacerach pokazuję jej ptaszki i inne małe żyjątka. Staram się już tłumaczyć, że przyrodę należy cenić i o nią dbać. Któregoś dnia dotarła do nas kolejna przesyłka z bajeczkami w pudle w stanie nienagannym. I wtedy wpadłam na pomysł, żeby zrobić dziecku memo z kartonu z przesyłki. Ululałam dziecię na południową drzemkę i zabrałam się do roboty. Wybrałam znane jej ze spacerów obrazy, wydrukowałam na papierze do przedruku (wersja full-eko :-)), wyciełam i voila. Oczywiście nie bawimy się jeszcze w klasyczne memo, dzieciątko jest na to za małe, ale parujemy odsłonięte obrazki. Memo spotkało się ze sporym entuzjazmem, dzidzia czasem sama je sobie wyciąga i układa, ostatnio ku mojemu zaskoczeniu ułożyła je sobie wszystkie w równym rzędzie i coś do siebie opowiadała, na codzień pokazuje mi paluszkiem obraz do pary. Moje memo nie jest mistrzostwem precyzji, ale moje dziecko ma to w nosie :-)

Polecam Wam, owszem, można kupić nowe, ale małe dziecko takie rzeczy niszczy, według mnie na początek warto zrobić w wersji eko. My zaczęłyśmy zabawę w wieku 12 miesięcy i już wtedy bebe dopasowywało jedną, czasem drugą parę, teraz cały zestaw to pestka, chyba musimy zamówić kolejny zestaw bajeczek, żeby mieć karton. Według mnie zabawa fajnie uczy koncentracji i ćwiczy pamięć. Dla mnie jako mamy taki postęp był powodem dumy, dziecko uczyło się skupienia na czymś przez dłuższy czas.

Polecam Wam wykonanie takiej zabawki, nic nie kosztuje, a pozawala spędzić czas na wspólnej zabawie jednocześnie ucząc. To lubię!

Macie swoje sprawdzone zabawy, które w luźnej formie ucza i pozwalają fajnie wspólnie spędzić czas? Podzielcie się w mailach, bądź komentarzach.

ps. wpisy w tematyce parentingowej znajdziecie w zakładce lifestyle i tagu mama. Ale bez obaw, nie będzie to temat przewodni bloga :-)

  • bardzo fajny pomysl :) jak bede miala kiedy dzidziusia to mysle ze tez bede stawiać na takie fajne kreatywne zabawy :)

    • admin

      Polecam, frajda dla obu stron, jak się zniszczy nie żal wyrzucić, a za zaoszczędzoną kaskę można kupić później lepszej jakości zabawkę, zamiast tysiąca okazyjnych, które zabierają przestrzeń na macie i w główce dziecka.