Wyzwanie – Luty Bez Foliówek! Przyłącz Się Do Akcji

Pamiętacie wpis o zero waste, który niedawno poczyniłam? Do stanu zero waste na pewno nigdy nie dojdę, ale dążę do tego, żeby ZNACZNIE ograniczyć zużycie odpadów. Jednym z nich jest udział w akcji

Wyzwanie – Luty Bez foliówek!

zero waste

No bo kto bogatemu zabroni pocinać codziennie po dzielnicy z materiałową torbą i grzecznie odmawiać zapakowania w foliowy woreczek.Taką filozofię staram się wdrażać od jakiegoś czasu, jednak od czasu do czasu zdarzy mi się jednak coś foliowego do domu przynieść.

Żeby nie było, że jestem egoistką, do akcji zapraszam również Was. Ponoć do wyrobienia sobie nawyku wystarczy 21 dni, luty ma 28, więc mamy aż tydzień więcej, żeby przyzwyczaić się, że w naszej torebce na stałe oprócz kluczy, portfela i telefonu zagościć ma torba na zakupy wielorazowego użytku.

A co z tzw. brudnymi zakupami typu warzywa korzeniowe? Jeśli nie jesteś ekstremalną zero waste od dłuższego czasu na pewno posiadasz w domu jakiś zapas foliówek. Niech więc w Twojej torbie na stałe zawita materiałowa torba, a w niej około dwie foliowe siateczki. Niech staną się one wielorazowe na tego typu produkty. Mam nadzieję, że organizatorki akcji nie zrugają mnie za polecanie używania foliówek w akcji bez foliówek, ale ja osobiście jestem zdania, że jak już przytargaliśmy kiedyś tą foliówkę do domu to lepiej z niej korzystać niż wyrzucić na śmieci.

Wersja ze zużyciem foliówek zalegających w domu jest oczywiście dla początkujących, jeśli wkręcicie się w temat zorientujecie się, że bez nich naprawdę da się żyć, wszak pokolenie naszych rodziców i dziadków przetrwało bez tego genialnego wynalazku. Jak to możliwe? Na swoim profilu instagramowym pokazuje to Anna

#goingzerowaste #lesswaste #zerowaste #bezplastiku #zerowasteshopping

A photo posted by ANNA ♻️ (@nerada_plytvam) on

#zerowasteshopping #goingzerowaste #lesswaste

A photo posted by ANNA ♻️ (@nerada_plytvam) on

Tak wyglądają jej klasyczne zakupy. Wszystko pakuje w uszyte ze starych ciuchów bądź innych rzeczy torby, ewentualnie do szklanych słoików.

Z kolei Julia pokazuje, że chleb w piekarni również nie musimy przynosić w foliowym woreczku

https://www.instagram.com/p/BPz0_8bBYhF/?taken-by=nanowosmieci

Takich pomysłów jest mnóstwo, trzeba tylko chcieć poszukać. Śledźcie poczynania na facebooku i instagramie pod hashtagami akcji: #NieZnoszeSmieci #LutyBezFoliowek #TrashFree #NoPlasticBagFeb

Na pewno znajdziecie tam mnóstwo pomysłów jak ograniczyć zużycie jednorazowych opakowań.

To co? Przyłączacie się?

 

  • Mnie w tym zakresie najbardziej irytują sklepy internetowe, które pakują wszystko w niezli

    • z mojej strony piszę do sklepów, że życzę sobie ograniczenie zużycia materiałów. Poza tym ograniczyłam zakupy przez internet do niezbędnego minimum. W mojej okolicy powstał fajny sklep eko w którym kupuję sporo rzeczy. Niektóre są nieco droższe, ale ceny i tak są na przyzwoitym poziomie jak na sklep stacjonarny. Staram się robić teraz zakupy przez internet rzadziej, ale w większej ilości z rzeczy, które da się kupić na zapas. Dawniej prawie wszystko kupowałam przez neta…Wolałabym ograniczyć się tylko do sklepów stacjonarnych, zwłaszcza, że mieszkam w dużym mieście w którym można kupić niemalże wszystko, ale obecnie z takimi małymi dziećmi nie wyobrażam sobie jeździć po coś na drugi koniec miasta. Staram się dokonywać w miarę rozsądnych wyborów jakoś szczególnie nie utrudniając sobie życia. Choć moim najlepszym wyborem życiowym w kierunku zmniejszenia ograniczenia jest zastanowienie się kilka razy przed zakupem, czy tego potrzebuję! Podzielam jednak Twoją frustrację.. :-(

  • Super inicjatywa! Widzę, że nie podeszłam do tematu całkiem ortodoksyjnie – foliówki biorę ze sklepu, ale po to żeby w domu użyć ich zamiast toreb na śmieci, których od paru lat nie kupujemy. Będąc radykalnym, można by śmieci wysypywać prosto z kubła do konteneru…ale na to się jeszcze nie zdecydowałam ;) W każdym razie przerażają mnie ilości śmieci i staramy się na ile się tylko da używać produktów wielorazowych i biodegradowalnych.

    • każda zmiana, nawet ta mała jest ważna. Powiem Ci, że ja dopóki nie spotkałam się z ruchem zero waste naprawdę myślałam, że jestem bardzo ekologiczna. Wiele zmian przede mną, ale robię to małymi krokami. Najważniejsze to nie robić napinki. Ale jakie dziwaczne wydaje się wysypywanie z kubła do kontenera, a jeszcze kilkanaście lat temu to była norma :-) Trzymam kciuki za Wasze zmiany.