Na Zdrowie – Syrop z Pędów Sosny i Napar z Igliwia Sosny

Sosna to niesamowite bogactwo natury. Rośnie tylko na czystych terenach, warto więc zamieszkać w towarzystwie sosnowego lasu. Co jeśli naszego domostwa nie otacza sosnowa rodzina? Odwiedzić ją. Popołudnie spędzone w otoczeniu sosnowego aromatu odświeży ciało i umysł, szczególnie jeśli cierpicie na chroniczne zmęczenie, czy nerwowe wykończenie. Sosna magicznie działa na układ oddechowy, nie przypadkiem sanatoria chorych na gruźlicę usytuowane są w pobliżu sosnowych lasów. Jeśli chcecie wykorzystać trochę sosnowej magii zabierzcie do lasu koszyk lub wiaderko na surowiec. Jak wykorzystać cudowne właściwości poniżej, ale najpierw kilka uwag i zasad.

syrop z pędów sosny

Zrywając surowiec pamiętajmy, by nie uszkodzić drzew, nie naciągamy gałęzi na siłę. Zrywając pączki pamiętajmy, by nie oberwać całego drzewka, a szczególnie szczytów (!) to uniemożliwi drzewku dalszy rozrost. Jeśli chcecie zdobyć igliwie, wstrzymajcie się na początku, być może po drodze spotkacie uszkodzoną gałąź, będziecie mogli zerwać z niej igliwie. Ja swój surowiec zbierałam na polanie przed lasem, konsultowałam jednak tę kwestię z lokalnym leśniczym, można to robić również w lesie. Zrywanie tego surowca nie jest zabronione, pamiętajmy jednak o jednej zasadzie: zrywamy cenny materiał nie dewastując przy tym lasu, czyli nie niszcząc drzew i nie uniemożliwiając dalszego rozrostu. Ta sama zasada tyczy się nawet czosnku niedźwiedziego, który w Polsce jest pod ochroną. Można zerwać trochę surowca na swoje potrzeby, ale w tym przypadku tylko liście, nie korzenie, tak aby możliwy był dalszy rozrost rośliny. Przyroda jest dla nas, umiejętnie z niej korzystajmy. No i oczywista oczywistość, czyli zbieramy tylko tyle ile potrzebujemy, a jeśli uzbieramy zbyt wiele, wszystko przerabiamy i mamy pomysły na prezenty na najbliższy czas z głowy.

Co możemy zrobić z sosnowego skarbu?

Napar z igliwia sosny

Igliwie można zbierać cały rok. Napar z igliwia to niezwykle cenne źródło witamin, charakteryzuje się również działaniem wykrztuśnym, przeciwzapalnym, przeciwgorączkowym, odkażającym, żółciopędnym, moczopędnym oraz uspokoajającym. Napar jest w przygotowaniu banalnie prosty. Trzy łyżki igliwia bardzo dokładnie myjemy. Następnie rozdrabniamy, przesypujemy do kubka i zalewamy wrzątkiem. Po zaparzeniu (pod przykryciem) przecedzamy. Na przedwiośniu stanowi to doskonałą kurację odtruwającą. Stosujemy ją dwa razy po 7 dni z 14-dniową przerwą. Poza dostarczaniem cennych witamin napar z igliwia oczyszcza organizm z szkodliwych toksyn odciążając i oczyszczając wątrobę.

Odwar z pędów sosny

Rozdrobnione pędysosny zalewamy wrzącą wodą w stosunku 1 łyżeczka :1 szklanka. Podgrzewamy 2-3 minuty nie doprowadzając do wrzenia. Odstawiamy do zaparzenia pod przykryciem. Po przecedzeniu pijemy kilka łyżek odwaru kilka razy dziennie w przypadku kaszlu, przeziębienia, czy zapalenia oskrzeli. Genialnie oczyszcza górne drogi oddechowe. Z gorącego odwaru możemy również zrobić inhalację chłonąc olejki eteryczne.

syrop i napar z pędów sosny

Syrop sosnowy

Świeżo zebrane pędy upychamy ciasno w słoju przesypując cukrem lub miodem. Proporcje wagowe są różne, jedne źródła podają 1:1, inne na kilogram pędów polecają około 800 g cukru. Słój odstawiamy na około 14 dni w ciepłe i słoneczne miejsce aż pędy puszczą sok, codziennie wstrząsamy słojem. Syrop jest doskonały na zapalenia gardła, chrypkę, kaszel. W przypadku wymienionych dolegliwości pijemy łyżeczkę trzy razy dziennie. Zimą warto pić go również profilaktycznie.

Można jeszcze zrobić nalewkę, ale nie podjęłam się tego zadania. W tym roku eksprymentuje z naparami, odwarami i syropem, trzymajcie kciuki.

Sosna to cudowny i wydaje mi się niedoceniony obcnie skarb polskiej ziemi. Już samo zbieranie surowca, spędzanie czasu w towarzystwie zieleni, wdychanie oddechu natury ma właściwości zdrowotne. Bierzmy to co najlepsze z natury. Szkoda kasy na leki i czasu na chorowanie.

Spieszcie się, bo wkrótce może być za późno…

ps. to mój pierwszy raz z sosną, będę wdzieczna za wszelkie rady i wskazówki. Zimą podzielę się wrażeniami.

  • Po raz kolejny to napiszę: czytasz w moich myślach!:) Ja planuję syrop z pędów młodej sosny zrobić podczas majówki, też pierwszy raz, więc nic specjalnego nie poradzę, ale ostatnio miałam okazję zakupić ten rarytas od pewnej miłej pani z wioski pod Wrocławiem i ona twierdzi, że do produkcji syropu używa tylko naturalnego miodu. Zamierzam jeden słoiczek przygotować więc właśnie na bazie samego miodu. Potem, do części być może dodam spirytus, zobaczymy ile tego wyjdzie. Btw, syrop jest przepyszny, słodziutki, aż muszę się pilnować, żeby go sobie dawkować w niewielkich ilościach;)

    Teraz w ogóle jest dobry czas na różne roślinne zbiory – ja podczas majówki planuję jeszcze zrobić sok z pokrzywy, kiszony czosnek niedźwiedzi (o ile jeszcze nie zakwitł), być może coś jeszcze mi przyjdzie do głowy. Szczegóły wkrótce u mnie na blogu:)

    • AfterKorpo

      Ja czytam na ten temat od jakiegoś czasu sporo książek ale ziołowe eksperymenty zawsze pozostawały w sferze planów i marzeń. W tym roku ruszyłam z wielką parą. Kupiłam genialną książkę, która omawia zioła w kolejności ich zbioru, więc nic nie przeoczę, a to ważne dla kogoś kto zaczyna tę podróż.Czosnek może jeszcze nie zakwitł, znajoma, która co roku zbiera też wybiera się na weekend majowy na zbiory. Pogoda ma być kiepska u nas, więc ja z dzidziusiem się raczej nie zapuszczę. Jak masz możliwość nazbieraj sobie mleczy, ja w mojej okolicy nie mam dostępu do czystych terenów z tymi kwiatami, więc wrobiłam mamę, będziemy się wymieniać, też skarb :-) Moje pędy już puściły, od niedzieli już 1/3 słoja, troche żałuję, że jednego nie zrobiłam z miodem, następnym razem..co do nalewki to mąż męczy, żeby jeden słoik przerobić na nalewkę, więc też pewnie będę mieć. Nie mogę się doczekać Twoich eksperymentów, napisz szybko posta, może niektórzy zdąrzą jeszcze zebrać surowiec :-) A co do czytania w myślach to powiem Ci tylko tyle, że w Twoim blogowym archiwum jest kilka postów, które były na mojej liście do napisania :-)…

      • :)

        A czytałaś „Dziką kuchnię” Łukasza Łuczaja? http://healthandthecity.pl/dzika-kuchnia/ Książka jest świetna, też jest w niej cała rozpiska co kiedy najlepiej zbierać i trochę fajnych przepisów (m.in, ten kiszony czosnek niedźwiedzi, który mam zamiar zrobić). W „miodku” z mlecza specjalizuje się moja siostra, ale dobrze, że mi przypomniałaś, teraz są młode liście, można zrobić sałatkę. Myślę, że posta wrzucę na bloga jakoś w połowie weekendu majowego, jak już będę wiedziała, co mi się udało nazbierać z tych leśnych i łąkowych skarbów:)

        • AfterKorpo

          tak, czytałam posta i nawet miałam do Ciebie podbijać na priva z prośbą o szczegóły :-) A na liście miałam najpierw tę o równowadze hormonów z Twojego polecenia. Matko, tyle ciekawych rzeczy do zrobienia, książek do przeczytania, a doba tylko jedna :-) Tak w ogóle szkoda, że nie mieszkamy w tej samej miejscowości, mogłybyśmy się wieloma pozycjami wymieniać. Blogowe klony :-)

          • AfterKorpo

            w sensie, że książki nie czytałam… :-)

          • „Równowaga Twoich hormonów” bazuje na typowo ajurwedyjskich założeniach, ciekawa jestem, jak ją ocenisz, koniecznie daj znać! Patrząc po tematyce blogów, myślę, że wymieniać mogłybyśmy się co drugą przeczytaną książką;) – kto wie, może kiedyś będzie okazja:)