Świąteczna Wyprzedaż Chorób…Komu Depresja? Komu Wysoki Cholesterol?

Nie oglądam zbyt wiele telewizji, ale jak już włączę to odnoszę wrażenie, że telewizja to jeden wielki spot reklamowy przecinany ewentualnymi filmami, czy głupawymi programami w których występują ludzie mający nadzieję, że dzięki temu coś osiągną nie wiedząc, że wynik jest z góry przesądzony. W programach tych jest też oczywiście szanowne jury, które chętnie częściej mówiłoby to co chce, ale nie może, bo do słuchaweczki krzyczą mu coś innego. Też kiedyś z zapartym tchem oglądałam pierwszą edycję Mam talent przeżywając rozsterki w stylu „dlaczego tej dziewczynce do finału dali taką niedopasowaną  piosenkę”. Ale już w drugiej edycji zorientowałam się, że te łzy i emocje są udawane. Czytałam kiedyś książkę w której autorka mająca kontakt z showbiznesem wprost powiedziała, że wszystko kreowane jest pod publiczkę. Ale ludzie to kupują, zamiast po obiedzie usiąść z rodziną na dywanie i zagrać w scrabble, albo ułożyć z dzieckiem puzzle sięgają po pilota i oglądają, oglądają, oglądają i zamieniają się w telewizyjnego zombie.

a meal of pills - modern living

Dawniej w wiadomościach słyszało się najważniejsze wydarzenia dnia, trochę polityki, trochę kultury, jakieś wydarzenia, ktoś coś wynalazł, ktoś zrobił coś szalonego. A teraz? Włączamy w Wielkanoc wiadomości i zamiast oglądać najpiękniejsze pisanki, świąteczne stoły i inne ważne wydarzenia tego dnia widzę kłótnie w polityce, kłótnie w polityce raz jeszcze, machloje, bandyctwo oraz.. biedną rodzinę, za nimi na haczyku wisi wielka chochla na tle obdrapanej ściany, która narzeka na to, ze „system” ją skrzywdził. Halo? Czy aby na pewno to jest odpowiedni dzień na emisję takiego materiału? I czy przekaz nie mówi, że Ciebie to też może dotknąć, bo oni też kiedyś byli „normalną” rodziną? Zgadza się, taki był przekaz i udał się, przeszedł Cię strrrach. I o to między innymi chodzi w mediach. Masz się bać, że wszystko stracisz, że najadą Cię terroryści, że dopadnie Cię nieuleczalna choroba, że Twoja Amelka zachoruje na rotawirusy, a Franio jutro złapie gorączkę, która zwali z nóg życie całej rodziny. Na szczęście jest mnóstwo ludzi, którzy mogą Ci pomóc wyjść z tej tragicznej sytuacji. Spokojnie, weź głęboki oddech. Umów się ze specjalistą na zakup onkopolisy, kup wszystkie możliwe leki i szczepionki i udaj się na zajęcia jogi…upst, wróć, jogi w jednej reklamie nie polecają na zaparcia, na to jest tabletka. Więc zamiast jogi weź pilota i obejrzyj coś ambitnego, Rolnik szuka żony, Pielęgniarki, czy jakiś fajny talent show. Takie są telewizyjne realia w telegraficznym skrócie.

Telewizja sieje dezinformację, ogłupia i ogranicza myślenie

Najbardziej przeraża mnie jednak przekaz reklam, które reklamują choroby. Tak, nie pomyliłam się, firmy farmaceutyczne kreują choroby i obiecują, że z ich pomocą uda Ci się problem pokonać. W zasadzie to spoty reklamowe składają się głównie z reklam leków poprzecinane obrazkami syfnego żarcia. Margaryna, czy nafaszerowane cukrem płatki obniżą Twój cholesterol. Płatki kukurydziane wychodzą w wersji bezglutenowej (bo wcześniej robili z glutenowej kukurydzy??!!). Dziecko naje się na cały dzień batonem, albo kanapką składającą się głównie z cukru i tłuszczu palmowego, ale w reklamie ostro cię przekonują, że orzeszki, że kakao, od tego dziecko będzie jeszcze mądrzejsze.

Jak działają na nas reklamy świetnie opowiada poniższy film.

Strategia działania farmaceutów polega na wmówieniu nam, że odbieganie od normy czegokolwiek to od razu pierwsze oznaki jakiejś choroby. Pamiętajmy jednak, że rodzaj choroby zależy od definicji. Normy cholesterolu są zaniżane w ostatnich latach tak, by łapała się na odstępstwo coraz większa grupa ludzi. Do tego coraz więcej skierowań na badania cholesterolu, bo teraz „taka moda” i sprzedaż leków rośnie. A to jedne z najgorszych leków, ale nie zmienia to faktu, ze lekarze potrafią przepisywać je bardzo młodym ludziom nie wspominając o zmianie nawyków żywieniowych, albo o tym, że być może ktoś „tak już ma”.

Tak naprawdę jakby się uprzeć, w okresie wzmożonej ilości pracy, napięć w domu spowodowanych normalnymi życiowymi sytuacjami większość z nas łapałaby się pod definicję depresji. A to już się leczy! Nie chcę bagatelizować tej choroby, ale według mnie rosnąca liczba zachorowań na depresję wynika z nadinterpretacji objawów. Znam osoby, którym z miejsca w takich przypadkach na podstawie jednego wywiadu przepisano leki psychotropowe. Nie mam wykształcenia medycznego ani psychologicznego, ale czy na chłopski rozum jeśli widać, że człowiek nie próbuje się targnąć na swoje życie nie powinno się najpierw próbować pomóc temu człowiekowi kierując go do specjalisty? Czy piguła nie powinna być ostatecznością? W Japonii depresję sprytnie nazwano katarem duszy. No i tu włącza nam się kontrolka, bo katar się przecież leczy.

tabletka

Albo choroba kręgosłupa. Masz problem z zasypianiem, rano problem z rozruszaniem? –  pyta profesor. Wmawiają Ci pomalutku gośćca. Dowiadujesz się, że rocznie na tę chorobę zapada 150 tysięcy osób. Objawy są tak banalne, że nawet lekarz nazywa je bólem pleców, ale zaraz dowiadujesz się, że to może prowadzić do kalectwa, ale ale…możesz to wyleczyć. Oczywiście nie poprzez zmianę trybu życia, rehabilitację, większą aktywność sportową, ograniczenie stresu. Specjaliści wymyślili już kurację, a że przy okazji ma szereg działań niepożądanych takich jak negatywny wpływ na układ sercowo-naczyniowy, powiązania z rakiem to nieważne, na to też mają lek.

Spece od reklam pracujący dla koncernów farmaceutycznych orientują się, że coraz więcej ludzi interesuje się naturalnymi metodami leczenia, więc wykorzystują to w reklamach szydząc z tych metod. Tylko ja się zastanawiam, czy jak masz permanentne zaparcia to na pewno tabletka rozwiąże problem? Nie lepsza byłaby dieta, ruch, a może trzeba zastanowić się nad jakąś blokadą psychiczną w organizmie (tu każdy lekarz zabija mnie śmiechem). Czy nieświeży oddech, czy zakwaszony organizm też da się naprawić NA STAŁE za pomocą magicznej pigułki? Proszzzz.

Nie dawajmy się ogłupić reklamom! Ograniczajmy oglądanie telewizji do niezbędnego minimum, jeśli już nie możemy się bez niego obyć. Wyłączmy telewizję i włączmy myślenie! Dopóki będziemy żywić te paskudne stwory jakimi są koncerny farmaceutyczne, dopóty będą nas atakować.

Włącz myślenie, wyłącz telewizor.

źródła zdjęć:

>>

>>