Racuchy Jaglano-Bananowe

Zwolnennicy szybkiego jedzenia twierdzą, że zdrowe jedzenie jest nudne, niesmaczne i czasochłonne. W ogóle polemizowałabym z samym określeniem. To co obecnie nazywamy zdrowym żywieniem dawniej było normą. To w dzisiejszych czasach producenci dumnie obwieszczają w reklamach, że ich ryby nie mają barwników i wzmacniaczy smaku. Doprawdy nie wiem, po co wzmacniać smak surowej ryby mrożonej, a już tego po co się ją farbuje kompletnie nie ogarniam umysłem. Chociaż może wiem…wczoraj w sklepie byłam świadkiem jak pewna pani kupując szynkę marudziła, że nie podoba się jej kolor mięska. Ekspedientka pokazując skład cierpliwie tłumaczy, że szynka nie naszpikowana dodatkowymi substancjami ma prawo mieć lekko „bury” kolor. Wie o tym każdy, kto choc raz pokusił się o zrobienie własnej szynki. Co zszokowało mnie zupełnie, argumenty ekspedientki trafiły na bardzo niepodatny grunt i ostatecznie klientka wybrała inną, różową i błyszczącą szynkę. Jestem zwolenniczką celebracji posiłków, lubię jak danie jest pięknie podane, dodatkowo udekorowane. Ale w starciu z tym jak wygląda moje jedzenie zdecydowanie ważniejsze jest dla mnie jakie jest to jedzenie. Szczerze zachowaniem wspomnianej Pani byłam lekko zszokowana. Wygląd, wyglądem, ale jak to jest z przygotowaniem posiłków innych niż klasyczna kanapka z szynką. Cóż, z reguły trwa to dlużej. Ale od czego mamy leniwe, weekendowe poranki. W moim domu wspólne posiłki to bardzo istotna sprawa. W tygodniu nie możemy sobie pozwolić na wspólne śniadania, dlatego w weekend staramy się przygotować coś fajnego, ale przy okazji wartościowego. I takie są właśnie moje tytułowe bohaterki – rachuszki bananowo-jaglane. Zajmują nieco więcej czasu niż klasyczna kanapka, ale długie godziny to też nie są. Według mnie warto zainwestować te kilkanaście minut więcej. Poniżej przepis na wyborne racuchy dla 2,5 osób :-)

racuchy

Składniki:

~ około 15 łyżek ugotowanej już kaszy jaglanej

~ 2 jajka

~ banan

~ siemię lniane, otręby pszenne (opcjonalnie)

~ konfitura/miód/syrop klonowy

Przygotowanie:

Kaszę jaglaną gotujemy według przepisu na opakowaniu. Po ugotowaniu (po tym jak lekko przestygnie, ja ugotowałam dzień wcześniej wieczorem)  dodajemy jajka, banany i ewentualnie simię i/lub otręby. Masa powinna mieć konsystencję bardzo gęstej śmietany. Smażymy na teflonowej lub ceramicznej patelni na niewielkiej ilości tłuszczu. Słodyczy dodaje im banan, więc nie ma potrzeby dodatkowo dosładzać, choć gdybym musiała je jeść bez dodatków dosypałabym nieco cukru. U mnie w domu pałaszuje się je z domowej roboty konfiturą z czarnej porzeczki lub syropem klonowym. Szczerze polecam! Smak wyborny! Polecam takie śniadanie szczególnie rodzicom, bo to doskonała okazja, aby przemycić niezbyt lubiane kasze w przystępnej dla dzieci formie. U nas niestety wspólnego posiłku nie było, bo zanim usmażyłam wszystkie, mój mały wszystkojadek zdążył spałaszować swoją porcję (serce roście :-)

Wartości płynące z tego posiłku?

Mnóstwo. Przede wszystkim kasza jaglana, nazywana jest królową kasz. „Jaglanka” odśluzowuje organizm, usuwa wilgoć z organizmu. Szczególnie polecana jest w okresie przeziębień, katarów, kaszlu. Ponadto ma właściwości silnie rozgrzewające i odżywcze, więc szczególnie polecana jest w okresie jesienno-zimowym. Zawiera również mnóstwo witamin z grupy B, białka, lecytynę wspomagającą pracę mózgu oraz krzemionkę wpływającą korzystnie na włosy, skórę i paznokcie. Ogromną zaletą kaszy jaglanej jest również fakt, że odkwasza ona organizm, ma to niebagatelny wpływ na poprawę zdrowia, gdyż zakwaszony organizm jest osłabiony, przejawia objawy przewlekle zmęczonego. Można więc śmiało powiedzieć, że kasza jaglana dodaje nam energii.

 Kaszę jaglaną można jeść nie tylko na słodko. W jakiej formie ją jadacie, polecacie jakieś ciekawe przepisy? Piszcie w komentarzach :-) Chcecie więcej przepisów z jaglanką w roli głównej? Jeśli tak, chętnie podzielę się moim przepisem na kaszę jaglaną w wersji pikantnej do obiadu zamiast ziemniaków.