Możesz zrobić jedną rzecz żeby zmienić świat na lepsze

Czy wiesz, że możesz zrobić jedną małą rzecz, żeby dokonać wielkich zmian na naszej planecie? Jedną małą rzecz. Ty, twoja mama, sąsiadka, przyjaciółka, pan ze stacji benzynowej, listonosz….Wow, tych zmian mogą być miliony. Miliony małych zmian. Trzeba tylko chcieć i podjąć na początku niewielki wysiłek. Bardzo zależy mi, żebyś obejrzała poniższy filmik. Jest niedługi, wypiłuj przy okazji paznokcie, albo wymasuj sobie porządnie stopy, czy głowę, ale proszę, obejrzyj.

Jeśli nie znalazłaś czasu powiem w skrócie, że kobieta, matka czwórki dzieci pewnego dnia, kiedy jej dziecko zareagowało alergicznie na zwyczajny w jej mniemaniu produkt zorientowała się, że coś jest nie tak. A ponieważ jest analitykiem biznesowym zaczęła drążyć temat głęboko i wyniki jej pracy oszołomiły ją. Zdała sobie sprawę, że to co aktualnie spożywa jej rodzina nie jest już zwyczajnym jedzeniem.

To co spożywamy jest chemiczną papką. Gorzej, kukurydza została tak zmodyfikowana, że z naukowego punktu widzenia można nazwać ją herbicydem! Boże widzisz i nie grzmisz? Bóg grzmi, ale my nie chcemy słuchać. Zajadając schabowego z biedry nie chcemy widzieć filmików jak karmi się zwierzęta koszmarnym chemicznym ulepkiem, w jak torturujących warunkach muszą przebywać zanim znikną w wiecznie niezamykającej się w obecnych czasach jamie ustnej człowieka. O ściekach przemysłowych degradujących środowisko naturalne nie wspomnę.

Autorka wystąpienia fajnie porównała zmiany do dziecka uczącego się robić siusiu, temat jakże aktualny w moim życiu, więc do mnie trafił. Nie da się dziecka nauczyć robić siusiu z dnia na dzień. To musi trochę potrwać. Zarówno my jak i dziecko musimy uzbroić się w cierpliwość, otwartość, zrozumienie. To musi trochę potrwać, ale sukces nastąpi.

planeta ziemia

Czemu nie zacząć małych zmian w naszym życiu mając na uwadze, że po nich nastąpią większe, ważniejsze? Ja w moim domu, w życiu mojej rodziny, mam jeszcze mnóstwo do zrobienia, ale wiem, że nie da się wszystkiego naraz. Wybieram priorytety i pracuję nad zmianami. Dla mnie udziałem w zmianach (tych nie tylko na moim podwórku) jest też prowadzenie tego bloga. Choć nigdy nie podchodziłam do niego komercyjnie cholernie mi zależy, żeby czytało mnie jak najwięcej osób. I choć przez ostatnie miesiące mam do niego mniej serca i mniej czytelników, bo więcej muszę mieć go na życie rodzinne, to postanowiłam, że na pewno z niego nie zrezygnuję. Chcę pisać o sprawach ważnych.

Ale nie trzeba pisać bloga, żeby szerzyć kaganek oświaty. Można zdobyć się na odwagę i rozpocząć jakąś dyskusję na fb, mieć odwagę poruszać trudne tematy w towarzystwie. Musimy pokazać „tym na górze” że też mamy głos. Musimy jednak zdać sobie sprawę, że za naszymi plecami dzieją się naprawdę nieciekawe rzeczy i nie są to bynajmniej teorie spiskowe. To media próbują nadać im taki charakter a ludzi, którzy o tym mówią wystawić na pośmiewisko. Zanieczyszczone szczepionki, szkodliwe dla zdrowia ryby i mięso, leki wypisywane dla zysku, chemitrails na niebie. To wszystko się dzieje i jeśli nie drążymy tematu wydaje nam się, że tylko jakieś świry o tym głoszą, przecież nasze podatki idą na badania naukowe, na pensje ludzi, którzy dbają, żeby jakieś normy były utrzymywane na właściwym poziomie. Cóż, tak niestety nie jest. Politycy są tylko marionetkami w rękach koncernów farmaceutycznych, spożywczych, czy chemicznych. Ale wiecie jak to jest w bajkach, zawsze wygrywa dobro, ale nie obejdzie się nigdy bez walki. Podejmijmy więc walkę, Polacy na przestrzeni wieków udowodnili, że niejedną z pozoru przegraną bitwę wygrali. Zerknij na poniższy artykuł. To nie są żarty. Działania firmy Monsanto są dotowane z pieniędzy podatników, wszyscy wiemy, że działania te zmierzają do nieodwracalnych zmian w naszym ekosystemie, jednak są ludzie, którzy podpisują stosowne papiery dopuszczając zmiany. Giną miliardy pszczół, ludzie masowo chorują na raka, kobiety mają problemy z donoszeniem ciąży. To wszystko się dzieje codziennie. Podczas kiedy my kupujemy kolejny produkt w niewiarygodnie niskiej cenie, gdzieś w hotelowym pokoju podpisywany jest kolejny dokument dla wtajemniczonych. Ale pamiętajmy. To nie wina systemu. To nasza wina.

Każdy z nas jest elementem systemu! My jesteśmy systemem i poprzez swój głos i wybory możemy zmieniać świat.

ROUNDUP I GLIFOSAT – BOMBA Z OPÓŹNIONYM ZAPŁONEM

Zmiany na początku nie muszą być wielkie, najważniejsze to postawić pierwszy krok.

Wybór należy do Ciebie. Jedno jest pewne, możesz zmieniać świat i najlepiej jak zaczniesz to robić od dziś.

Jeśli masz ochotę się udzielić, napisz proszę jaką małą zmianę na lepsze wdrożyłaś, albo zamierzasz wdrożyć. Może powstanie nam z tego ciekawy wpis. Pisz proszę na adres: afterkorpo@gmail.com

źródło zdjęcia: tapeciarnia.pl

  • Dobrze, że o tym piszesz. Chyba nie ma co liczyć na zmiany systemowe i na to, że politycy zadbają o nasze zdrowie i dobrostan planety. Każdy z nas powinien podejmować choćby małe kroki, oddolne działania, które pomnożone przez setki, a nawet tysiące osób nie będą mogły zostać zignorowane przez decydentów. My też dokładamy swoje kamyczki, które mamy nadzieję, zapoczątkują pozytywną lawinę zmian. Od kilku lat jesteśmy wegetarianami, staramy się robić przemyślane i etyczne zakupy, a także ograniczać stan posiadania. W miarę możliwości finansowych wspieramy organizacje charytatywne działające na rzecz zwierząt i ochrony środowiska.

    • @prostoiaktywnie:disqus dzięki za komentarz, ciepło na sercu jest jak się widzi, że jest nas więcej! Każdy mały kamyczek jest na wagę złota. Serdeczne pozdrowienia.

  • My (3-osobowa rodzina) też przestaliśmy jeść mięso. Od początku roku 2017 kupiłam sobie nową piżamę, skórzane buty (ała, wiem, ale z nadzieją, że posłużą na lata), paczkę nowych skarpet (porwane ceruję), jedną parę rajstop. Dziecku kupuję używane ubrania (i sobie też). Od 2,5 roku nie kupuję płynów do mycia okien, podłóg, mleczek itp. Ale z płynu do zmywania naczyń i kibelka nie umiem zrezygnować, a no i z kostek do zmywarki. Ok, trochę tej chemii jest. Regularnie kupujemy eko produkty zamiast standardowych. Prawie nie kupujemy nabiału, a z mleka zrezygnowaliśmy jakieś 2 lata temu całkowicie. Nie uważam, że robię coś wielkiego, wręcz odwrotnie, mam wyrzuty sumienia, nadal nie potrafię ograniczyć ilości śmieci, co jest dla mnie dowodem na to, że moje wybory są jednak złe. Aha, nigdy nie kupujcie we Frisco, wszystko pakują w folię WSZYSTKO, nawet ananasa. Nigdy więcej tam nic nie zamówię

    • @disqus_VuTv1zNCpP:disqus Z chemią mamy niemalże identyczny zestaw! Choć ja czyszczę kibelek swoim płynem, ale mąż kupuje kostki, na razie odpuszczam i tak go bardzo zreformowałam :-) Mam również identyczne podejście. Cały czas widzę miejsce na zmiany. Moim ostatnim sukcesem jest gigantyczne ograniczenie kosmetyczki w kategorii pielęgnacji i higieny. Poza kremami nie kupuję już żadnych gotowych kosmetyków. Oleje do mycia, toniki robię sama-mega szybka piłka w przygotowaniu. Docelowo planuję, żeby cała rodzina myła się jednym mydełkiem – aleppo kiedy używałam sama zużywałam chyba z rok, a myję się codziennie, żeby nie było:-)) i myła głowę jednym szamponem – no tu już niestety będzie zużycie, ale nie widzę innej opcji, chodzi o złoty środek. Uwielbiam czytać takie komentarze i widzieć, że nie tylko ja jestem pozytywnym krejzolem w tych tematach. W moim otoczeniu niestety jestem dziwakiem :-)