Moje Eko M – Kuchnia – cz. 2

ekologiczne sprzątanie

W poprzednim wpisie o kuchni opisywałam jak radzę sobie z dbaniem o czystość w kuchni. Poprzednim razem wrzuciłam duży sprzęt AGD. Dziś małe, niesłusznie często ignorowane części naszej kuchni. W każdym razie…w tym wpisie więcej będzie o higienie miejsc i przedmiotów, które na co dzień pomijamy i które bardzo często zawierają na sobie więcej bakterii niż nasza deska sedesowa. A kto odważy się zjeść posiłek podany na desce sedesowej? Zaczynamy:

Gąbka do mycia naczyń

Ponoć znajduje się na niej dziesięć milionów bakterii, co daje jej wynik 200 000 razy większy niż nasza muszla klozetowa. Gąbka w kuchni może być siedliskiem różnych nieproszonych lokatorów, myjemy nią resztki jedzenia, deski na których kroiliśmy surowe mięso, mogły mieć styczność z surowym jajkiem. Ktoś sprawdził, że w roli dezynfekcji naszych kuchennych gąbek sprawdza się świetnie kuchenka mikrofalowa. Cóż…moje zdanie znacie. W każdym razie jeśli miałabym ją w domu wbudowaną w meble z tej funkcji pewnie bym korzystała. Chciałam znaleźć dla was konkretną instrukcję, czas moc itp, ale opisy są bardzo rozbieżne, czasem jest to minuta, czasem trzy. Odpadłam jednak czytając takie wypowiedzi w internecie: „Dla mnie te gąbki z definicji są jednorazowe, nie są drogie, wymieniam je co tydzień”. Nie powiem, też wymieniam je stosunkowo często, zazwyczaj po wzrokowej ocenie jej stanu, jednak z pewnością nie jest to wymiana co tydzień i dlatego, że…są tanie. Takie wypowiedzi powodują u mnie lekką irytację. Wyobraźcie sobie, że w waszym bloku jest 160 mieszkań. Jeśli każdy wyrzucałby gąbkę kuchenną co tydzień w ciągu miesiąca wasz kontener uzbierałby ich 640, co wypełniłoby kontener o wymiarach  1,30m  x 0,80 m x 0,40 m. Co miesiąc! Tylko z waszego bloku! Tylko gąbki do mycia naczyń! Pojawiły się również pomysły namaczania ich a ACE, albo Domestosie. Nawet jak mój dom był pełen ciężkiej chemii nie miałabym odwagi tego zrobić. W każdym razie najlepiej dezynfekować je po prostu octem. Ocet zabija bakterie i usuwa przykre zapachy. Gąbkę moczymy kilka godzin, najlepiej na noc w misce, lub kubku z octem, rano wyciskamy, płuczemy i nadal używamy. Ocet możemy wykorzystać do przemycia zlewu, bądź wlać do toalety i nie spuszczać wody. Ponoć już nawet roztwór wody z octem jest skuteczny, np w proporcjach 4-5 łyżek na szklankę octu. Najważniejsze jednak, żeby gąbkę zawsze bardzo dobrze wyżymać po każdym użyciu. Wówczas ma szansę szybko wyschnąć, nie zostawiać w namoczonych naczyniach ograniczając namnażanie się na niej bakterii.

Ścierka do blatów oraz przemywanie blatów

Tak, tak, wiem, najbardziej higieniczne są ręczniki papierowe. Ale jako osoba, która troszczy się o swój dom – Ziemię nie wyobrażam sobie robić tego na co dzień. U mnie w domu świetnie sprawdzają się do tego celu ściereczki gąbczaste. Dezynfekować możecie je tak samo jak gąbki do mycia naczyń. Po wyjęciu z roztworu octu możecie przetrzeć nią blaty. Nasączona octem dodatkowo zdezynfekuje blat kuchenny. Warto potem przetrzeć blaty jeszcze raz czystą ściereczką. Do dezynfekcji mebli i blatów świetnie się nadają również olejki eteryczne. Zwracajcie jednak uwagę, żeby były to prawdziwe olejki, a nie jakieś substancje zapachowe kupione za kilka złotych w sklepie „u nas wszystko kupisz” albo w Empiku. Tutaj polecam olejek eukaliptusowy, z drzewa herbacianego, czy lawendowy. Za radą udzieloną w poprzednim wpisie kupiłam również olejek cytrynowy, który oprócz swoich odkażających właściwości nadaje mojemu domowi zapachu świeżości po sprzątaniu.

Usuwanie spalenizny z garnków i patelni

Każdemu się zdarza, nie czarujmy się. Niekoniecznie musi to być jakaś wielka spalenizna, czasem jest to jedzenie, które przywarło. Szorowanie gąbką może być upierdliwe, poza tym zapaskudzi nam całą gąbkę i być może będziemy musieli ją wyrzucić ^^. Ja mam na to sprawdzony od lat sposób. Naczynie napełniamy wodą do linii przypalenia i pozostawiamy na palniku na małym ogniu. W międzyczasie jemy nasz pyszny obiad nie myśląc o drapaniu garów. Po zjedzeniu wchodzimy do kuchni, woda w naczyniu zaczyna wrzeć. Bierzemy w łapę drewnianą łyżkę, albo cokolwiek czym nakładaliśmy posiłek i delikatnie zdzieramy przywarte do naczynia jedzenie. Schodzi jak na reklamach CIF’a :-) Gwarantuję. No chyba, że przypaliliście coś do warstwy konkretnej spalenizny (sucha czerń) to zasypcie sodą i zostawcie na jakiś czas. Raz mi się zdarzyło, ściemniać nie będę, trzeba ciut potrzeć, ale tyle samo trzeba się namachać z jakimś chemicznym proszkiem. Wiem, bo niestety w domu rodzinnym się to praktykowało. O zgrozo robiłam to tą samą gąbeczką, którą potem znów myłam naczynia.

Deska do krojenia

Obok gąbeczki to przedmiot który ponoć gromadzi największa ilość bakterii. Zaleca się posiadanie w domu dwóch desek. Jednej do mięsa, a drugiej do surowizny, typu warzywa i owoce, chleb, które jemy bez poddania obróbce cieplnej. Przy czym warto wspomnieć, że najlepiej, żeby ta do mięsa była szklana. Osobiście mam jedną i polecam przelać ją wrzątkiem od czasu do czasu. Czasami można ją również potraktować octem, na przykład tym z odkamienianego czajnika. Najważniejsza jest codzienna higiena i dokładnie mycie, szczególnie, gdy znajdowało się na niej mięso, surowe jajka itp.

Ścierki

Osobiście nie jestem zwolenniczką prania w bardzo wysokich temperaturach. Takie pranie pożera mnóstwo prądu. Wolę do prania dodać kilka kropel antybakteryjnego olejku eterycznego. Prasowanie również zdezynfekuje materiał, więc jeśli prasujecie ścierki i pościel uważam, że wysoka temperatura prania jest zbyteczna. Skoro mowa o ścierkach powiem jak ja radzę sobie z resztkami jedzenia, które dziecko roznosi na sobie po posiłku. Moja córeczka ma swoją ścierkę położoną na stołeczku wysokości jej rąk. Kiedy się bardzo ubrudzi trzeba ją umyć, najczęściej jednak wystarczy, kiedy przetrze sobie buzie i ręce w swoją ścierkę. Nie popieram poglądu, że brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko. Według mnie brudne dziecko, to brudne mieszkanie :-) Wystarczy trochę konsekwencji i odpowiedniego podejścia, czasami sama idzie się wytrzeć, czasami trzeba jej przypomnieć. Dzieci są świetnymi naśladowcami, więc jeśli widzą, że my lubimy porządek potraktują go jako coś normalnego w codziennym życiu.

Zmywarka

Przy pierwszym wpisie padło pytanie o ekologiczne sposoby na mycia naczyń. No i zarumieniłam się sama przed sobą, bo cichaczem wycofałam się nic o zmywarce nie pisząc. Ale specjalnie dla mojej najwierniejszej czytelniczki zrobiłam testy. Zgodnie z sugestią skorzystałam z tego przepisu >>

  • 2 ilości boraksu
  • 1 ilość sody oczyszczonej
  • 1 ilość nadwęglanu potasu
  • 1 ilość wywaru z orzechów piorących lub wody.

W przepisie radzono, by wymieszać składniki i upchnąć je do pojemnika na lody. Nie leżało mi to, bałam się, że masa wyjdzie zbyt sucha, lub zbyt mokra, wówczas w złości wygrzebywałabym na wpół suchy proszek, albo mokrą breję. Zrobiłam inaczej. Zagotowałam wywar z orzechów piorących przez 15 min. Na 1,5 litrowy garnek wrzuciłam ok. 8 orzechów. Kiedy wystygły wlałam je do pojemników na lód. A suche składniki wymieszałam osobno w słoiku. Wystarczy wsypać łyżkę proszku i wcisnąć orzechową, zamrożoną kulkę. Sposób szybki i prosty. Czy kostki myją idealnie? Przez kilka myć za każdym razem wyjęłam jakąś jedną niedomytą rzecz. Raz była to łyżka, raz słoik. Zdecydowanie pojemnik na sól musi być wypełniony, trzeba o tym pamiętać, jeśli dotychczas używaliście kostek typu 3w1. W przeciwnym razie naczynia mają zacieki. Raz proszek nie został pobrany w 100%, ale nie przekreślam przez to proszku. Nie twierdzę jednak, że jest doskonały. Jeśli uda mi się znaleźć jakiś lepszy, na pewno się z wami podzielę.

Przy zmywarce muszę jeszcze wspomnieć o okropnych odświeżaczach, które pachną przez kilka dni. Udało mi się wyperswadować mężowi kupowanie tego zbędnego gadżetu. Mówiąc o takich odświeżaczach zawsze przychodzi mi do głowy dowcip. Jak pachnie odświeżacz o zapachu lasu? Jak las. A jak pachnie łazienka po zrobieniu kupy i użyciu odświeżacza o zapachu lasu? Jak kupa w lesie…Może nie najwyższych lotów, ale oddaje to co chcę powiedzieć. Jeśli naczynia w zmywarce leżą drugi dzień, to sorry Gregory, nawet sztuczny „cytrusek” tu nie pomoże. Ale zmywarki są szczelne. Po umyciu zapach powinien zniknąć. Raz na trzy miesiące (to moja taktyka) warto przeczyścić sitko. Wystarczy rozkręcić sitko i je przemyć. Gromadzi się tam tłuszcz i czasami resztki z jedzenia. Nie wkładajcie tylko łap do otworu pod sitkiem. Są tam bardzo ostre noże. Wiem, bo włożyłam :-) Po umyciu możemy również psiknąć wnętrze wodą z dodatkiem olejku eterycznego. Jak zostaniecie perfekcyjnymi eko paniami i panami domu na pewno będziecie je mieć na stałym wyposażeniu mieszkania.

Tacka kuchenna

Czasami pozostaje na nich niefajny osad. Spotkałam się z czyszczeniem ich detergentem, a tymczasem wystarczy ocet. Wymieszaj z wodą w proporcjach 50:50 i pozostaw na 2-3 godziny. Po przetarciu tacki gąbką osad powinien zniknąć. Prewencyjnie powinno się regularnie po każdym opróżnieniu  suszarki wylać wodę. Na pewno jest to łatwiejsze kiedy nie mamy zmywarki :-)

Jasne powierzchnie i przebarwienia

Czy wam też marzyła się biała kuchnia i spełniłyście to marzenie? Przyznam, że obawiałam się, że częściej będę musiała czyścić fronty. Wydaje mi się, że na każdym innym kolorze również widać kuchenne zacieki i pamiątki po gotowaniu na szybko. Czasem jedzenie pozostawi zacieki, czasem jest to przebarwienie. Szukałam kiedyś w necie na to sposób i udało się. Wystarczy do szklanki ciepłego octu dodać łyżeczkę soli kuchennej i przetrzeć powierzchnię. Mikstura świetnie radzi sobie z przebarwieniami, również tymi na lodówce. Nie poradziła sobie z zaciekami po wewnętrznej stronie szafki gdzie jest kosz. Domyślam się, że producenci mebli kuchennych wewnątrz mebli dają najgorszej jakości laminat. Ponieważ mam matowe meble w przypadku jakiegoś wyjątkowo wrednego zacieku czy plamy ratuję się również sodą. Wsypuję trochę na szmatkę i przecieram wyjątkowo brudne miejsce. Soda ratuje również stolik mojego dziecka przed przebarwieniami. Ponieważ stolik przylega do mebli kuchennych nie mogłam sobie odpuścić i zakupiłam go w kolorze bieli… Wiecie, ja sobie gotuję, córeczka rysuje obok, a wszystko do siebie pasuje. Kto nie zmył od razu z białego blatu farby, czy śladu po pieczątce wie jak to wygląda. Kiedyś wysypałam trochę sody i tabadam tssss. Stoik czysty. Znowu tylko soda! Oczywiście nie czyszczę frontów żadnymi specyfikami, ani jednorazowymi ręcznikami. Wanienka z ciepłą wodą i olejkiej eterycznym, czasem z dodatkiem płynu do mycia naczyń i ściereczka z mikrofibry. That is all!

Chlebak

Spotkałam się z opinią, żeby chlebak czyścić dokładnie przynajmniej raz w tygodniu. Wydaje mi się to lekką przesadą. Jeśli prawidłowo przechowujemy pieczywo według mnie można przemywać je raz na kilka miesięcy. Co prawda ja badań nie robiłam, a ponoć można spotkać w nich pałeczki salmonelli, roztocza, drożdżaki, roztocza. W sumie jakby się zastanowić możemy je znaleźć niemalże wszędzie. Według mnie bezwzględnie należy go wyczyścić, gdy znajdziemy w nim spleśniałe pieczywo. Najbezpieczniej jest to zrobić wodą z octem (50:50), w miejscu, gdzie leżał spleśniały chleb najlepiej jest przetrzeć samym octem. Po czyszczeniu przez jakiś czas, najlepiej na noc pozostawić otwarty chlebak, chodzi o pozbycie się zapachu octu i zarodków pleśni. Czytałam również, żeby chlebak w którym spleśniało pieczywo wyrzucić. jak dla mnie to lekkie przegięcie. Ja mam drewniany chlebak i boję się go całkowicie zamoczyć, gdybym miała pojemnik z nieprzemakalnego materiału na pewno potraktowałabym go jeszcze wrzątkiem. Więcej o usuwaniu pleśni pisałam tutaj >> Trzymajmy się jednak zasady, że najważniejsze jest przechowywanie. Ja kupny chleb przechowuję w tym samym woreczku, a upieczony przeze mnie w bawełnianych ściereczkach. Dobrym sposobem jest również przechowywanie w papierowych torebkach.  Jeśli chleb idzie na przemiał na bułkę tartą, trzymam go luzem w chlebaku do wyschnięcia. No i oczywiście w chlebaku trzymam tylko pieczywo, miejsce kanapki jest w lodówce.

Cóż, to tyle o kuchni.

W dzisiejszym wpisie wystąpili:

  • soda
  • ocet
  • nadwęglan potasu
  • boraks
  • orzechy piorące
  • olejki eteryczne
  • dozownik ze spryskiwaczem
  • pojemnik na lód
  • szmatki
  • gąbeczki

 Da się dbać o kuchnię bez chemii. W mojej już nie ma i żyjemy. Nie zjadły nas bakterie mutanty. Nie czyszczę wszystkiego na wysoki połysk co tydzień. Staram się, żeby było w miarę czysto i higienicznie, ale również jak najmniej czasochłonnie. Nie chodzi o sterylność, a raczej o ład i brak pleśni i innych chorobotwórczych lokatorów. Sporo energii trzeba czasem poświęcić na przekonanie pozostałych domowników. Według mnie ten trud się opłaca. Życzę wam i waszym rodzinom dużo zdrowia, a to ułatwi wam wolna od chemii kuchnia.

  • <3 Jestem wzruszona mianem najwierniejszej czytelniczki (bo to chyba o mnie, nie?;)) i bardzo dziękuję za relację z testów zmywarkowych:) Muszę spróbować tej mikstury, bo tak jak pisałam wcześniej, do mojej mieszanki soda + sól + olejek cytrynowy mam trochę zastrzeżeń. Dam znać, jak u mnie się sprawdza ten miks z wywarem z orzechów piorących i boraksem.

    A podsumowując Twój post, chciałoby się napisać "Co można zrobić odą i octem? Wszystko!" Baaaardzo popieram – po co truć się i przepłacać za jakieś syfiaste 'specjalistyczne' środki do czyszczenia, skoro soda oczyszczona usunie z białego blatu nawet ślady po kurkumie:) (przetestowane u mnie wielokrotnie;))

    • AfterKorpo

      Tak, tak, chodzi o Ciebie :-) Kurczę, nie dodałam, że zamiast orzechów można dolać zwykłej wody, wkleję też link do oryginalnego przepisu. Dziel się kochana wrażeniami, może wspólnymi siłami zrobimy proszek idealny :-) Z tą sodą i octem masz zupełną rację. Pisałam post i myślę, kurcze, nawijam tylko o occie i sodzie, aaaale odkrywcze. Ale zaraz otrzeźwiałam, że właśnie do tego dąży akcja i idea bloga. Jestem w stanie uwierzyć z kurkumą, ja myślałam, że rozmazane kurki i myszki na stoliku córy zostaną z nami na zawsze :-)

  • Nie miałem pojęcia o nożach w zmywarce (wiem tylko, że nie należy myć noży kuchennych w zmywarce :) ). Nie wiesz, czy są zamontowane w każdej zmywarce, pod sitkiem? Miałoby to sens, żeby mielić resztki jedzenia…

    • AfterKorpo

      Pewnie tak, nie znam się bardzo szczegółowo na budowie tego sprzętu, ale doszłam do takich samych wniosków jak Ty. O obecności tych noży przekonałam się na własnej skórze, potwierdzam, że są bardzo ostre! Ja te nie myję ostrych noży w zmywarce.

  • Monika

    Wiem, ze post juz roczny, ale chce powiedziec, ze kiedys przeczytalam, ze zeby odkazic gabki do naczyn mozna je wrzucic do zmywarki przy okazji mycia. Czasem tak robie, ale nie wiem czy sie odkaza, na pewno jest czysciejsza wizualnie ;)

    • W sumie w zmywarce jest na koniec faza wyparzania, więc teoretycznie powinno to być skuteczne. Dzięki wielkie za pomysł. Lepiej rok później niż wcale :-)