Moje Eko M – Kuchnia – cz. 1.

ekologiczne sprzątanie

Witajcie. Dziś pierwszy wpis z serii Moje Eko M. Pozwolę sobie zacząć od kuchni, gdyż tam czai się najwięcej brudu i mniejszych, bądź większych sprzętów wymagających nie tylko uprzątnięcia, ale również pozbycia się groźnych intruzów. Najczęściej myślimy, że pomieszczeniem, które powinniśmy najdokładniej zdezynfekować jest łazienka, niestety to jest błąd. Jeśli po każdym skorzystaniu z toalety dokładnie myjemy ręce nie ma potrzeby, żeby to pomieszczenie było sterylne. Więcej uwagi powinniśmy skierować na okresowe przeglądnięcie chlebaka pod kątem pleśni, czy okresowej dezynfekcji gąbeczki do mycia naczyń i deski do krojenia, szczególnie kiedy jadamy mięso. W trakcie pisania tego posta zaczęły dochodzić coraz to nowe wątki, w związku z czym postanowiłam tę strefę naszego domu podzielić aż na dwie części, żeby was nie zniechęcać zbyt długimi wpisami. Więc zaczynamy…

Piekarnik

Kiedyś czyściłam go jakimś silnym środkiem żrącym. Był to najgorszy smród ze wszystkich jakie towarzyszyły mi w trakcie sprzątania, dosłownie czułam jak podrażnia mój układ oddechowy. Zakrywałam nos i na bezdechu szorowałam. Kiedyś w ciąży konkretnie zapaskudziłam piekarnik. Wiedziałam, że nie ma mowy o użyciu tego świństwa w moim stanie, więc…piekarnik nie został wyczyszczony w ogóle. Dopiero po czasie zaczęłam eksperymentować i tak natrafiłam na pastę do czyszczenia piekarnika. Do przyrządzenia pasty potrzebne są: woda i soda. Tyle. Sodę wsypujemy do miseczki, dodajemy stopniowo wodę tak, aby utworzyła gęstą papkę. Nie podam ilości, gdyż zależne to jest od stanu waszego piekarnika, im większy syfek, tym więcej pasty trzeba zrobić. Powstałą papkę nakładamy na brudną powierzchnię. Można przykryć mokrą szmatką, która później będzie pomocna przy ściąganiu pasty. Pozostawiamy papę na kilkanaście minut. Po tym czasie szorujemy brud ostrą stroną gąbeczki do mycia, bądź szczoteczką do zębów (niezastąpiona w przypadku szorowania wnęk na tacki). Nie będę ukrywać, brud nie schodzi jak na reklamach, trochę trzeba się naszorować , ale potraktujmy to jako 2w1, czyli sprzątanie i fitness :-) Nie zauważyłam jednak, żebym musiała włożyć w to więcej wysiłku niż wtedy, kiedy czyściłam komercyjnym płynem, a wtedy nie walczyłam z zaniedbanymi przez kilka miesięcy zaciekami. Pasta doskonale ściera brud. Przy końcu proponuję dodać nieco płynu do mycia naczyń, w końcu te ciapy to zazwyczaj jakiś tryskający tłuszcz. Jeśli trafił wam się piekarnik po jakiejś wyjątkowej niechlui proponuję upiec w nim jakieś smaczne ciasto, a po wyjęciu ciasta włączyć termoobieg i wsadzić do niego na 10-15 minut naczynie żaroodporne wypełnione wodą. Parująca woda zmiękczy brud, kiedy piekarnik wystygnie z dodatkowym zastosowaniem pasty z sody spokojnie usuniecie brud. Następnym krokiem jest konsumpcja ledwo wystudzonego ciasta z widokiem na błyszczący piekarnik.

Jeśli jesteście perfekcyjnymi paniami domu, a wasz piekarnik pomimo iż lśni czystością myjecie regularnie, bo tak macie w grafiku, wystarczy przemycie go wodą z octem w stosunku 1:1. Następnie mokra szmatką przecieramy piekarnik, żeby pozbyć się resztek zapachu octu.

Pamiętajcie, że środki do czyszczenia piekarnika to bardzo silnie żrąca i toksyczna chemia. Do tego kwestia aplikacji, najczęściej występuje w postaci spray’u. Więc sprzątając wdychacie to świństwo wy i wasza rodzina, rozpylone resztki osiadają dookoła, a jest to miejsce w którym przygotowujecie posiłki! Według mnie nierealne jest idealne wyczyszczenia z tej chemii sprzętu, więc używając takiego środka macie pewność, że jakąś jego ilość spożyjecie w postaci ciasteczka, czy grillowanego indyka.

Pasta z sody natomiast jest banalna w przygotowaniu, a do tego nie musicie uzbrajać się w specjalny sprzęt i pozbywać wszystkich domowników przygotowując się do czyszczenia.

Płyta grzewcza/kuchenka gazowa

Tu z pomocą może przyjść taka sama pasta z sody jak w przypadku piekarnika, bądź pasta do zębów. Ja o paście do zębów dowiedziałam się poszukując informacji do posta, sprawdziłam i potwierdzam jej skuteczność. Nakładamy pastę do zębów i ścieramy gąbeczką, bądź szmatką. Jeśli brud jest bardzo mocno przypalony pozostawiamy pastę na 10-15 minut, po czym szorujemy go szczoteczką. Do wyczyszczenia przestrzeni łączącej metalową część płyty grzewczej z blatem w którą jedzenie wprost uwielbia się wciskać genialnie sprawdza się szczoteczka do zębów.

Zlewozmywak

Tylko proszę mi nie zarzucać, że nie przygotowałam się do tego wpisu, ale do czyszczenia zlewu również używam…sody. Tutaj idę na kompletną łatwiznę (bo efekt końcowy jest w 100% zadowalający) i posypuję zlewozmywak sodą i czyszczę gąbeczką. Następnie dezynfekuję go polewając octem, co zapewni mu również piękny połysk bez zacieków z kamienia. Mam zwykły zlewozmywak stalowy i soda spokojnie radzi sobie z żółtawym osadem, który czasami się tworzy. Tutaj podzielę się pomysłem, który wydobyłam z jakiegoś bloga. Sodę najlepiej jest wsypać do słoika i przedziurawić kilkakrotnie wieczko śrubokrętem. Wówczas sodę będziecie wysypywać równomiernie jak sól z solniczki. Ponieważ soda również doskonale absorbuje zapachy, słoik ten trzymam obok kosza na śmieci. Octem polewamy zlewozmywak na końcu, następnie spłukujemy go wodą. To wystarczy, żeby zlewozmywak po zabiegach lśnił jak nowy. Podstawą przy higienie zlewozmywaka jest pilnowanie, by nie zasiadały tam na dłużej resztki jedzenia. Wilgoć i ciepło sprzyja procesom gnilnym, jest to szczególnie niebezpieczne w przypadku mięsa. Zatem oczyszczajmy sitko zlewozmywaka z wszelkich zanieczyszczeń po każdym myciu naczyń.

Czajnik

Osadzanie się kamienia i osadu na czajniku jest nieuniknione. Znacznie można to ograniczyć używając filtrów do oczyszczania wody. Jednak mimo to, regularne oczyszczanie jest niezbędne. Nie kupujcie do tego celu żadnych odkamieniaczy do czajnika. Wlejcie do czajnika szklankę octu, dopełnijcie wodą do wymaganego minimum i zagotujcie. Ocet genialnie oczyści powierzchnię czajnika z kamienia, bez względu na to, czy jest to czajnik elektryczny, czy ten do stosowania na płycie gazowej. Ocet pozostawcie jeszcze przez chwilę w czajniku, po czym dokładnie go wymyjcie, a następnie zagotujcie wodę, którą wylejecie. Koniecznie wykorzystajcie ocet, np. do przelania umytego zlewozmywaka, albo do innych porządkowych czynności o których będzie jeszcze mowa. Skuteczne jest również użycie kwasku cytrynowego, do wody wsypcie 3-4 łyżki kwasku cytrynowego i zagotujcie wodę.

Bateria kuchenna

Nie czyszczę jej. Część wody z czajnika zlewam do miseczki i kiedy nie jest już gorąca maczam w niej mokrą szmatkę, którą owijam dookoła baterii. Do takich zabiegów wykorzystuję stare T-shirty, czy pościel, więc warto je zachować. Zostawiam tak owinięte baterie na jakiś czas (kilka godzin, najłatwiej na noc). Ocet zrobi swoje. Tutaj jednak bardzo istotna uwaga. O ile do łazienki kupiłam dobre firmowe baterie, o tyle w kuchni poszłam po kosztach i kupiłam jakąś baterię „no-name”. Ten sam wygląd i o połowę niższa cena skusiły. Pomijając fakt, że z montażem nie mógł sobie poradzić hydraulik, bo miała jakiś niestandardowy wymiar, to moje octowe odkamienianie zniszczyło baterię. Wygląda na to, że ocet zżarł wierzchnią warstwę nadającą połysk, nie wiem, czy podobnie byłoby z innym komercyjnym środkiem, ale uczulam na ten fakt. W przypadku lepszych baterii zabieg owijania octowymi szmatkami skutkuje pięknym połyskiem wolnym od osadu z kamienia.

Lodówka

Każdą raz na jakiś czas wypada odmrozić i porządnie wyczyścić. Tutaj nie ma chyba jakiś specjalnych środków, ale bardzo polecam użycie do mycia czegoś, co zwalczy zapach i zabije ewentualne bakterie. Najlepiej do tego będzie nadawał się ocet, albo płyn z dodatkiem olejków eterycznych, np z drzewa herbacianego, albo eukaliptusowy. Po umyciu na spodku zostawiamy odrobinę (2-3 łyżki) sody, bądź niewielką ilość ziaren kawy. Z doświadczenia wiem, że soda jest bardzo skuteczna we wchłanianiu zapachów, ale na jakiś czas. Kiedy odnosimy wrażenie, że przestała działać, zwietrzałą sodę wykorzystujemy do sprzątania, a do lodówki dajemy nową.

Kuchenka mikrofalowa

O moim stosunku do kuchenek mikrofalowych możecie dowiedzieć się tutaj >> Posiadaniu tego sprzętu w domu mówię stanowcze NIE. Używam jej sporadycznie w pracy, ponieważ nie mam innego wyjścia, jednak w domu uważam je za zbędny gadżet. Jeśli jednak nie dacie się przekonać i lubicie szybko czasem coś podgrzać mam jedną prośbę, nie róbcie tego z jedzeniem waszego malutkiego dziecka, a szczególnie z mlekiem modyfikowanym. Podgrzanie wody w czajniku nie jest tak bardzo wymagającym zajęciem, a potencjalne szkodliwe działanie może bardzo odbić się na zdrowiu waszego szkraba. Stąd wybaczcie, ale tutaj nie podam żadnej metody, choć z tego co się orientuję powinna wystarczyć gąbeczka i ewentualnie nieco płynu do mycia naczyń, jeśli zachodzi taka konieczność. Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, to w przypadku tych ze stali nierdzewnej dobrą robotę robi przetarcie powierzchni szmatką nasączoną jakąś oliwką, wszystkie odciski schodzą jak ręką odjął.

Ciekawa jestem, czy były to dla Was banały, czy dowiedzieliście się czegoś nowego. Dla mnie ta wiedza jakieś 3 lata temu była tajemna. Składzik z chemią do sprzątania domu był pokaźnych rozmiarów, a ja mrużąc oczy, na bezdechu walczyłam z brudem. Dziś skupiłam się tylko na sprzętach wielkogabarytowych, w następnym wpisie podzielę się informacjami i patentami na dezynfekcję i czyszczenie innych, równie ważnych zakamarków naszej kuchni. Bardzo proszę podzielcie się swoimi sprawdzonymi sposobami i udostępniajcie ten wpis, szczególnie osobom, które posiadają małe dzieci. To na nich obecność tych szkodliwych substancji działa najgorzej.

Daleko mi do perfekcyjnej pani domu, sprzątanie nie determinuje mojego życia, ale lubię, kiedy w moim domu jest schludnie i czysto. I tak jest właśnie w moim domu. Jak widzicie da się mieć czysty i zadbany dom bez obecności zabójców naszej odporności, układu oddechowego, wzroku…Zachęcam was do zakupu większej ilości sody, na przykład w sklepie drogeria ekologiczna. Polecam ich całym sercem i nie mam z tego tytułu żadnych profitów (uprzedzając ewentualne podejrzenia:-)), po prostu popieram misję właścicieli sklepu, a poza tym uważam, że mają bardzo przyzwoite ceny i bogaty wybór niezbędnych produktów. Przypominam, że na hasło „afterkorpo” macie 5% zniżki.

W dzisiejszym wpisie wystąpili:

  • soda
  • ocet
  • kwasek cytrynowy
  • szmatki
  • szczoteczka do zębów
  • pasta do zębów
  • gąbeczki

 

 

 

 

 

  • Już kocham tę serię i czekam na więcej <3

    • AfterKorpo

      Dzięki Agnieszko, ja również śledzę Twoje najnowsze poczynania i bardzo im kibicuję, kilkakrotnie czytając gdzieś w kolejce, czy komunikacji obiecałam sobie, że napisze komentarz jak będę przy komputerze, bo w wielu kwestiach się zgadzamy i zawsze zapominam. Będzie, będzie więcej, zwłaszcza, że temat mnie nakręcił i testuję nowe patenty.

  • Czekałam na tę serię:) Korzystam z podobnych patentów przy sprzątaniu kuchni, uwielbiam takie proste i tanie sposoby! Po wyszorowaniu powierzchni sodą wycieram je jeszcze szmatką z wodą i paroma kroplami olejku cytrynowego, wtedy pięknie i świeżo pachnie.
    Ciekawa jestem Twoich sposobów na ekologiczne zmywanie w zmywarce – robisz własny proszek czy kupujesz jakieś gotowe eko? Ja testuję od jakiegoś czasu własne mieszanki, np. sól, soda i olejek cytrynowy, ale przyznam, że idealnego jeszcze nie znalazłam, liczę na inspirację od Ciebie;)

    • AfterKorpo

      O, nie! rozczaruję Cię! właśnie w kwestii zmywarki leżę i kwiczę. Co prawda znalazłam przepis, ale czekam na nową dostawę półproduktów, żeby wypróbować, choć nie ukrywam, że jestem pełna obaw. Z tym odświeżaniem to dobry patent, rok temu używałam sprey’ów do odświeżenia i oczyszczenia powietrza, ale w tym roku nikt z nas nie choruje i się rozleniwiłam. Dziś kupiłam olejek cytrynowy, nigdy go nie używałam :-)

      • Co do zmywarki – ja jeszcze się nie poddaję i szukam dalej rozwiązania zdrowego, eko i taniego (bo ekologiczne gotowce są nierozsądnie drogie). Jak wynajdę coś wartego uwagi, dam znać;) W najbliższym czasie mam zamiar wypróbować przepis z boraksem ze strony, którą polecałaś: http://drogeria-ekologiczna.pl/lsniaca-kuchnia.html – zobaczymy czy da radę.