Mój Psychiatra KOT. Relaksacja

kot

W obecnych czasach jesteśmy atakowani nadmiarem bodźców, w telewizji i radio krzykliwe reklamy, na ulicach zieleń przesłoniły bilbordy, chcąc przeczytać poranną prasę ponownie atakuje nas reklama. Do tego masa obowiązków i rzeczy do zapamiętania. To przyczynia się do wzrostu stresu, który pomału staje się (niestety) nieodłącznym elementem naszego życia. To jakie spustoszenie sieje w naszym organizmie wie chyba każdy. Możemy sobie z nim radzić poprzez na przykład jogę, medytację, słuchanie relaksującej muzyki, albo…głaskanie kota. Naukowcy twierdzą, że głaskanie włochatego pupila znacząco przyczynia się do wzrostu hormonu szczęścia, a ten ze stresem nie żyje w najlepszych relacjach. Właściciele „sierściuchów” nie tylko lepiej radzą sobie z podwyższonym ciśnieniem w wyniku stresu, ale są znacząco mniej narażeni na zawał serca.

Okazuje się, że istnieje termin opisujący terapeutyczne działanie kotów – Felinoterapia. Felinoterapia to jedna z metod zooterapii polegająca na kontakcie osoby poddawanej terapii z kotem. Wykorzystuje się ją w leczeniu chorób starszych, niepełnosprawnych i niedołężnych podpowiada ciocia wikipedia. Ja jednak uważam, że terapeutyczne działanie kota zatacza znacznie szersze kręgi. W dzieciństwie często bolał mnie brzuch i nogi, w zasadzie przyczyna nieznana. Często spędzałam wakacje na wsi, gdzie oczywiście był kot. Bardzo często budziłam się z kotem w nogach, bądź na brzuchu! Niekiedy nad ranem budził mnie ciężar kota śpiącego na moim brzuchu, co ciekawe nigdy nie szedł spać z moją siostrą, która cieszyła się „końskim zdrowiem”. Znam również historię koleżanki, której kot zawsze kładzie się przy głowie, gdy ta ma migrenę.

kot

Przypadek? Koty zostały udomowione w celach pomocniczych, miały polować na gryzonie. Ja jednak jestem zdania, że to nie my udomowiliśmy koty, a one zadomowiły się u nas, nie tylko po to, by stać na straży spichlerzy. Każdy kto głaskał kota z pewnością kojarzy charakterystyczne mruczenie kota podczas pieszczot. Wibracje wysyłane wówczas przez kota mają terapeutyczne działanie na człowieka. Być może one również czerpią korzyści z tych czułości, nie wiem, jestem jednak przekonana, że z pewnością działają na nas kojąco i nie potrzebuję do tego badań amerykańskich naukowców. Nie twierdzę, że obcowanie z kotami jest lekiem na całe zło, jestem jednak zdania, że w połączeniu z innymi technikami relaksacji, czy terapii (np. muzykoterapia, arteterapia) może w znacznym stopniu przyczynić się do ograniczenia negatywnych objawów nerwicy, bezsenności, czy innych problemów psychicznych. W Szwecji terapia kotem jest stosowana bardzo często u dzieci autystycznych.

Efekty mruczenia mogą zastąpić nam leki antydepresyjne i nasenne. Poza kojącymi wibracjami wywołanymi mruczeniem przyjemność sprawia nam dotykanie czystego i miłego futerka. Zimą, jeśli pozwolimy spać mu w łóżku, stanowi dodatkowe, darmowe źródło ogrzewania (wow, co za ekologiczne rozwiązanie!). Większość kocich miłośników miała pewnie przyjemność doświadczyć „kociego masażu”, charakterystycznego ugniatania łapkami (tak, Ci co znają to uczucie na pewno uśmiechają się teraz pod nosem na to miłe wspomnienie).

Myślę, że poprze mnie większość z Was, sama doświadczyłam dobroczynnych efektów spędzania czasu z kotem. Jeśli macie warunki, warto zaopiekować się jakimś milusińskim mruczkiem, szczególnie jeśli Wy, bądź ktoś w waszym domostwie wymaga pomocy. Zastanówcie się zanim wydacie ciężko zarobione pieniądze na lekarza, czy co gorsza pełen szkodliwych substancji lek. Naturalne terapie są najlepsze i co najważniejsze działają!

 

Żródła zdjęć:

http://24.media.tumblr.com/tumblr_m6as817veb1qexwn0o1_500.gif