Moja Droga Do Szczęścia i Wewnętrznego Spokoju

Otrzymałam ostatnio w mailu kolejny numer poczty zdrowia. Podoba mi się, że autor porusza w niej wiele kwestii dotyczących zdrowia, które na codzień lekceważymy. Tym razem wspomniał o stresie w kategorii bardzo przyziemnych spraw. Skłoniło mnie to do myślenia co takiego wydarzyło się w moim życiu, że tak bardzo zmieniłam nastawienie do świata, ludzi i swojego życia. Dawniej bardziej zrzędliwa, z wielu rzeczy niezadowolona. Reprezentowałam typ człowieka, który uważał, że nie powiodło mu się w życiu, bo świat jest beznadziejny, inni mają lepiej ,a lepiej mają pewnie dlatego, że są złodziejami i oszustami. Narzekałam na figurę zajadając kolejnego snickersa. Teraz jest zupełnie inaczej. Nie było to jednak efektem jakiegoś nagłego objawienia. Zmiany dokonywały się powoli, małymi krokami. Tu zainspirował mnie do przemyśleń cytat, innym razem przeczytałam piękną książkę po której nie mogłam zasnąć, bo skłoniła mnie do pewnych weryfikacji mojego dotychczasowego życia. Do pewnych rzeczy musiałam po prostu dojrzeć, nad innymi ciężko pracowałam. Dziś mogę nazwać się naprawdę szczęśliwym człowiekiem. Nie mówię, że w moim życiu nie ma zmartwień i smutnych chwil. Zdarzają się. Niezwykle rzadko. Nie dlatego, że nagle znalazłam się w posiadaniu wielkiego majątku, wszyscy zaczeli mnie wielbić, a zdrowie moje i mojej rodziny promienieje. Mam mniej zmartwień, bo w życiu skupiam się tylko na przyjemnych rzeczach, negatywne sytuacje omijam, lekceważe, a nawet zamieniam w żart. Postanowiłam podzielić się z Wami moimi sposobami na zmniejszenie stresu i zwiększenie poczucia szczęścia. życie cytat

1. Ogranicz czytanie i słuchanie wiadomości.

Fakty, Panorama, Wydarzenia, czy zauważyliście, że wszystkie te programy informacyjne skupiają się na przekazywaniu w większości negatywnych informacji? Malwersacje finansowe, pedofilia, tragiczne w skutkach anomalia pogodowe. Być może zostanę uznana za ignoranta, tak nie wiem co się dzieje w świecie, szczególnie polityki i przyznaję się, że w czasie wyborów stoję przed ogromnym dylematem. Obawiam się jednak, że podobny problem miałabym, gdybym znała więcej szczegółów z politycznego świata. Poza tematami na które rzekomo powinnam mieć pojęcie w przeglądach informacyjnych można się dowiedzieć, gdzie odkryto kolejnego pedofila, gdzie jest największe zanieczyszczenie powietrza, gdzie tragicznie rozbił się samochód. Na świecie dzieje się tyle ciekawych rzeczy, festiwale, wystawy, genialne odkrycia naukowców (ostatnio coraz częściej polskich). Dlaczego nie pokazać, gdzie jest najczystrze powietrze, gdzie odbywa się najwięcej inspirujących wydarzeń? Oglądanie wiadomości w mojej opinii jest krótko mówiąc dołujące. Za tydzień nie będę pamiętała, że gdzieś w Indiach zgwałcili kolejną kobietę, jednak informacja ta potrafi bardzo skutecznie popsuć mi nastrój w bieżącym dniu. Osobiście słuchając takich informacji nie umiem przyjąć ich jako informację, całkowicie odcinając emocje. Poza tym jak mądrze wspomniano w poczcie zdrowia „większość informacji ma bardzo niską użyteczność praktyczną. Dotyczą problemów, na które nie masz żadnego wpływu. To powiększa Twoje poczucie bezradności.”

2. Czytaj książki, które Cię nastrajają pozytywnie do życia

Przeciwnie do powyższego punktu. Obecnie mogę żyć bez telewizora. Przytłacza mnie ilość nachalnych reklam i beznadziejnych informacji tam przekazywanych. Inaczej ma się rzecz z książkami, tu informacje dokładnie selekcjonujemy. Uważam, że czytanie książek nie tylko wzbogaca nasz umysł i duszę, ale również doskonale wycisza. W ostatnich czasach, kiedy w moim życiu dzieje się bardzo wiele i w ciągu dnia nie mam możliwości pobyć choć chwilę sama ze sobą znalazłam sposób na medytację inaczej. Kiedy wszyscy domownicy śpią, zaparzam wieczorną herbatę, lub zioła, wyłączam wszystkie źródła dźwięku i w absolutnej, nocnej ciszy czytam. Uszczupla to troche mój czas przeznaczony na sen, ale intuicyjnie czuję, że dobrze mi to robi.

3. Zadbaj o siebie od środka – obserwuj się

Dla jednych banał, dla innych odkrycie. To co jesz ma wpływ na Twoje samopoczucie. W ostatnich czasach zauważyłam tendencję do wmawiania ludziom dwóch dolegliwości: zespołu jelita drażliwego i alergii. Kiedy lekarz jest bezradny w diagnozie wmawia nam alergię, szczególnie spotykane jest to u dzieci. Po części można się z tym zgadzać, bo pozbycie się niektórych dolegliwości nie wymaga łykania garści tabletek, a wyeliminowania „czegoś” co żyje w niezgodzie z naszym organizmem. Dla mnie takim oświeceniem było wyeliminowanie mleka, nie zrobiłam tego zupełnie, piję kawę z mlekiem, mleczne desery, jednak po tygodniach obserwacji swojego organizmu doszłam do wniosków, że miska płatków kukurydzianych z mlekiem to nie śniadanie dla mnie. Zniknęło wiele dolegliwości, poprawa samopoczucia +10 pkt.! Obserwujcie się, kiedy spada Wam nastrój, kiedy czujecie się ociężali, kiedy Wasza cera się pogarsza? Być może wzdęcia, pryszcze, czy pogorszony nastrój to nie Wasz dożywotni problem, a reakacja na jakiś składnik.

4. „Narkotyzuj się” naturalnie

Idzie zima, koniecznie zaopatrz się w dziurawiec, czy inne zioła uspokajające i poprawiające nastrój. Miej w szawce gorzką czekoladę, orzechy. Kiedy wiem, że będę miała ciężki dzień i chcę spać jak niemowlaczek (to porównanie chyba dotyczy porządnie najedzonego niemowlaczka :-) wieczorem wyciszam się z książką i kubkiem melisy, a przed snem skrapiam poduszkę olejkiem z lawendy. Sposób jest niebywale skuteczny, sen tak twardy że zostając sama z maleńkim dzidziusiem bałabym się go zastosować w obawie, że prześpię nocne prośby o jedzenie.

5. Bądź aktywna fizycznie

Ale nic na siłę. Nie ulegaj modzie, to, że wszyscy biegają nie oznacza, że Ty również musisz. Przez jakiś czas próbowałam ulec modzie zumby. Jednak po trzecich zajęciach doszłam do wnisku, że to nie dla mnie, momentami mnie to wkurza, a poza tym nie chcę chudnąć, a wyrzeźbić ciało, więc wróciłam do tradycyjnego fitnessu. Uczucie satysfakcji po konkretnym trenignu daje powera na cały następny dzień. Jeśli jednak masz możliwość ćwiczyć na świeżym powietrzu nie zmarnuj okazji. Świeże powietrze + endorfiny to najlepszy lek na melancholijny nastrój.

6. Ćwicz Jogę

Jogę ćwiczę od kilku lat. Bywają okresy przerwy, mój organizm od razu to wyczuwa. Regularnie ćwicząc czułam, że moje ciało jest elastyczne, bez „zastojów” głównie w plecach wynikających z siedzącego trybu pracy. Oczywiście pod okiem wykwalifikowanego nauczyciela, z doświadczenia wiem, że ćwiczenia jogi z książką to raczej amatorska gimnastyka. Niestety nawet asany, które z pozoru wydają się banalnie proste na zajęciach okazują się bardzo złożoną figurą w której połowę rzeczy robimy niepoprawnie :-) Wpływu jogi na ducha nie zauważyłam…jeszcze, ale ponoć w zdrowym ciele zdrowy duch.

7. Medytuj, stosuj relaksację

Na temat medytacji nie mogę się wypowiadać, gdyż średnio sobie z nią radzę, ale nadal wierzę, że mi się uda, ponoć czyni cuda. Relaksacją może być dla nas wszystko. Dla mnie chociażby punkt 2.

8. Wyeliminuj toksyczne relacje i sytuacje ze swojego życia

W stopniu w jakim to jest najbardziej możliwe. Jeśli Twoja praca jest źródłem nieustającego stresu postaraj się ją wymienić, jeśli to niemożliwe popracuj nad tym, żeby wyeliminować najbardziej stresogenne czynniki.Tak samo ma się sytuacja z ludźmi. Masz w swoim otoczeniu tzw, wampira energetycznego? Jeśli zatruwa Ci życie ciągłym narzekaniem, a do tego próbuje Ci wmówić, że Twoje życie jest tak samo nieznośne zerwij tą toksyczną relację. Pewnych relacji nie da się zupełnie odciąć, ale można je ograniczyć. Ja uważam, że życie jest zbyt krótkie na narzekanie i słuchanie o problemach innych. Jestem gruba. To schudnij. Nie chce mi się. To przestań narzekać i nie zawracaj mi głowy sprawami z którymi nie zamierzasz nic zrobić. Tak mniej więcej wyglądają moje rozmowy z takimi ludźmi. Gdyby ludzie z takim samym zapałem pracowali z jakim narzekają…

.9. Zabezpiecz się finansowo

Jeśli możesz sobie na to pozwolić odłóż pewną kwotę na tzw. czarną godzinę. Wykup ubezpieczenie, jeśli obawiasz się, że w przykrej sytuacji Ty, bądź Twoja rodzina mogą sobie nie poradzić. Te kilkadziesiąt złotych to Twój spokój wewnętrzny, który jest bezcenny. Dopytaj w pracy o ubezpieczenia grupowe, w dużych firmach oferty są całkiem atrakcyjne. Zamartwianie się sytuacją finansową pochłania sporo energii, lepiej spożytkować ją na coś pożytecznego.

10. Dziękuj

Słowo Dziękuję w naszym domu pada częściej niż Kocham Cię. Serio. Śmiejemy się, że dla kogoś z zewnątrz mogłoby się to wydawać nawet dziwne, dlatego nie robimy tego przy ludziach. Dziękujemy sobie za przygotownie posiłku, za pomoc w uśpieniu dziecka, za  to, że jedno zrozumiało, że drugie jest dziś bardziej  zmęczone i wygoniło drugie po pracy do sypialni samemu mimo zmęczenia układając z dzieckiem wieżę po raz kolejny. Dziękuję też losowi/mojemu aniołowi/ochroniarzowi niemalże codziennie za wszystkie wspaniałe rzeczy jakie dostaję. Co lepsze, nie proszę, a tylko dziękuję, a on i tak codziennie przynosi mi coraz więcej.

11. Znajdź radość w małych, pozornie przyziemnych rzeczach

Mój mąż nie ogarnia w domu jednej rzeczy. W jakim kubku ma przygotować mi ciepły napój. Mam swój ulubiony kubek do kawy, herbat ziołowych, kakao, herbaty zielonej… Smakuje mi wtedy lepiej, więc czemu mam nie sprawawić sobie tej przyjemności. Lubię ładnie podane posiłki, lubię posłuchać nastrojowej muzyki, albo poczytać książkę przed snem w ciszy, lubię letnie, wieczorne kolacje z mężem na balkonie, lubię dobre piwo… Lubię wiele rzeczy i w miarę możliwości staram się zaspokajać wszystkie swoje małe zachcianki, bo składają się na moje ogólne poczucie szczęścia. Kochasz góry, spędzaj w nich jak najwięcej czasu, kochasz swojego kota, to głaskaj go 3 godziny, kochasz romanse, czytaj je bez względu na to co o tym myślą inni.  Te małe elementy to części układanki, którą nazywamy życiem.  Znam ludzi, którzy mają kupę kasy, zdrową rodzinę, fajną pracę i są nieszczęśliwi, nic nie sprawia im radości. Według mnie dlatego, że nie potrafią jej dostrzec w małych rzeczach.

12. Rób to co sprawia Ci przyjemność bez względu na opinię otoczenia

Nie patrz na to co myślą o Tobie inni. Rób to co kochasz Ty, a nie reszta świata. Jeśli przyjemność sprawia Ci ogladanie „Pamiętników z wakacji” rób to, chrzanić opinię innych. Dawniej przejmowałam się opinią otoczenia, analizowałam to co powiedziałam, czy może zrobiłam coś niewłaściwego. Z perspektywy czasu zdałam sobie sprawę, że marnowałam na to sporo mojej energii.

13. Stawiaj sobie cele

Jeśli masz cel w życiu, masz większą motywację, żeby żyć – proste :-) Nie umiem angielskiego, jestem gruba, mam kiepską pracę. Można tak narzekać przez kilka lat. A można wziąć się do roboty i za 2 lata powiedzieć: mam fajną figurę, dobra pracę, całkiem nieźle mówię po angielsku, a teraz uczę się hiszpańskiego i gry na fortepianie. Zamiast skupiać się na tym czego nie mamy skupmy się na tym jak to zdobyć ( o jaki ładny cytat mi wyszedł :)).

14. Nie przejmuj się pierdołami

Szczególnie tymi, na które nie masz wpływu. Zamartwianiem się niczego nie zmienisz. Lepiej energię tę spożytkuj na działanie. Poza tym większość rzeczy o które się martwisz nigdy się nie wydarzy. Martwisz się, że Twoje dziecko może zarazić się ospą w przedszkolu, bo inne już chorują. Czy marwieniem się uchronisz je przed chorobą? Martwisz się, że nie wystarczy Ci pieniędzy do końca miesiąca? To usiądź, rozpisz koszty i środki i rozdysponuj świadomie tak, by Ci wystarczyło. Wiesz o czym mówię? Jak nie masz na coś wpływu przestań o tym myśleć, jak masz wpływ-działaj. Więcej o tym pisałam tutaj. Celowo zostawiłam ten punkt na sam koniec, gdyż zrozumienie tej kwestii zmieniło wiele w moim życiu.

Macie coś do dodania? Koniecznie podzielcie się z nami w komentarzach.

  • Lektura tego wpisu umiliła mi wczoraj oczekiwanie w kolejce do lekarza. Dziś postanowiłam wrócić do niego jeszcze raz bo … mam bardzo podobny sposób myślenia do Twego. Podpisuję się chyba pod każdym Twoim punktem. Gdyby tak wyglądały programy wyborcze, byłabyś moim kandydatem na prezydenta:):):)
    Podobnie jak Ty nauczyłam się świadomie eliminować negatywne aspekty życia, wręcz je ignorować. Kiedy w tv leci coś przytłaczającego, zmieniam kanał, albo wyłączam odbiornik.
    Codziennie dziękuję za każdą najdrobniejszą dobrą rzecz, która mnie spotkała. Doceniam wszystko, co mam. Nauczyłam się tego kilka lat temu. Codziennie wynotowywałam kilka rzeczy, za które byłam wdzięczna danego dnia. To przeszło w nałóg. Notuję już od kilku lat. To mi dobrze robi.
    Takiej pozytywnej postawy uczę również swego dziecka.
    Niestety, wciąż jeszcze walczę z wampirami energetycznymi. Chyba jestem za mało asertywna.
    Jaka szkoda, że niektórzy są niereformowalni i nie chcą zmienić postrzegania rzeczywistości.
    Pozdrawiam ciepło!

    • admin

      Dziękuję za te ciepłe słowa, sprawiły mi niemałą radość :-) Fajnie jest wiedzieć, że są ludzie, którzy nadają na tej samej fali :-) Ja od niedawna pod wpływem jednego tekstu w wywiadzie który wywołał wielkie bum w mojej głowie prowadzę pamiętnik z przemyśleniami. Nie wiedziałam, że może mieć takie terapeutyczne działanie. Pewnie kiedyś wyskrobię na ten temat posta. Co do doceniania życia nie wiem o co chodzi, ale od kiedy dostrzegam otaczające mnie dobro, mam go koło siebie coraz więcej, damn, aż boję się jutra :-) Z wampirami nie miej skrupułów!Ja też jestem nieasertywna, ale z tą „grupą społeczną” nie mam zamiaru mieć do czynienia, jeśli kogoś nie da się wyeliminować z życia kwituj szybko rozmowy, których nie chcesz kontynuować, albo zmieniaj temat. Szkoda Twojej energi! Ciumki!

  • Niczego sobie :)

    • admin

      Mówisz? :-)