Czym Jest Zero Waste i Jak Je Wdrażać?

Żyjemy sobie na naszej planecie, codziennie zwiększamy standard naszego życia, czerpiemy z niego coraz większymi garściami. To jest fajne, nie przeczę, pod warunkiem, że pomimo iż na wysokim standardzie korzystamy z zasobów Ziemi świadomie. Większość z nas ma to jednak w głębokim poważaniu. Pisałam o tym kiedyś w artykule zasoby Ziemi nie są niewyczerpalne. Przypomnę jednak jeszcze raz, że 4,5 kilogramowy laptop pochłania 18 tysięcy kilogramów surowców. A tymczasem ludzie nagminnie nie szanują swoich sprzętów, bo przecież za kilka lat „kupi się nowy”. No nie kupi się, tylko trzeba będzie na niego zarobić i wydać pieniądze, być może te zarobione w nadgodzinach, ale to już inna bajka.

zero waste

Co to jest Zero waste?

Zero waste zrobiło furorę dzięki blogerce Bea Johnson, która odpady rodzinne z całego roku mieści w…słoiku. Zero waste od tego czasu jest nie tylko ekologią, urósł wręcz do filozofii życia. Choć nie wyobrażam sobie u siebie takiego życia, imponuje mi podejście i styl życia tej rodziny i dążę do tego, by odpadów w moim domu było coraz mniej. Bea mówi o czymś oczywistym, że dawniej wszyscy ludzie tak żyli. I nie możemy o zaśmiecanie świata winić systemu, więc jeśli ochoczo kupujemy produkty pakowane w plastik, w później jeszcze w tekturkę dajemy producentom znać, że to nam właśnie odpowiada. Jeśli przestaniemy kupować takie produkty i zaczniemy popularyzować ideę zero waste producenci wyjdą naprzeciw naszym oczekiwaniom. Proste! Wspomina jeszcze o jednej bardzo ważnej kwestii – cały czas skupiamy się na tym jak gospodarować odpadami, zamiast zastanowić się jak produkować ich mniej!

Czy ja jestem Zero waste?

Dopóki nie poznałam ruchu Zero waste wydawało mi się, że jestem wielce ekologiczna. No bo przecież oszczędzam prąd, segreguję śmieci, od jakiegoś czasu bardzo ograniczyłam zakupy zbędnych, jak się okazuje po przemyśleniu, rzeczy. Mój światopogląd na to zmienił się kiedy poznałam takie profile jak Na nowo śmieci, Ograniczam się, czy Zero Heros. To nie są dziewczyny, które utrzymują, że są ekologiczne, a na swoich profilach chwalą się co chwilę nowymi łupami zakupowymi. To są dziewczyny, które naprawdę wdrażają proekologiczne zachowania i uczą tego swoich czytelników. I kiedy poznałam je wirtualnie zdałam sobie sprawę, że codziennie generuję gigantyczne ilości śmieci. I fakt, że je segreguję nie sprawia, że one znikają, w przypadku śmieci przysłowie „co z oczu to z serca” nie funkcjonuje. Dziewczyny o których wspominam robią zakupy w sklepach bez opakowań, przerabiają koszulki na pufy, mają na balkonach kompostowniki. To jest świadome i ekologiczne życie! Tymczasem w moim otoczeniu obserwuję totalną bezmyślność i ignorancję. I nie mówię o tym, że pieluchy wielorazowe jawią im się jako fanaberia i męczeństwo, mówię o tym, że nie chce im się nawet namoczyć szmatki od przetarcia butów tylko robią to chusteczkami nawilżanymi, nie chce im się umyć buzi dziecka po jedzeniu, tylko robią to chusteczkami. Czy oni nie mają świadomości, ze ten cały syf zostawiają w spadku swoim dzieciom?!?

zero-waste

Jak ja wdrażam moje małe Zero waste w życie?

  • CZY NA PEWNO TEGO POTRZEBUJE? Zanim coś kupię zastanawiam się, czy naprawdę tego potrzebuję oraz, czy nie mogę tego naprawić. Mała dziurka w skarpecie, rozklejony kapeć po domu, to wszystko da się naprawić. Stop z wyprzedażami w sieciówkach za grosze. Ta masa szmat obkupiona jest ciężką pracą ludzi, niekiedy dzieci za niegodziwe pieniądze. Fakt, że mnie na coś stać nie oznacza, że muszę to posiadać
  • MIEĆ, CZY BYĆ? Inspirowana dziewczynami zero waste postanowiłam, że teraz więcej prezentów jakimi będę obdarowywała bliskich będą dotyczyły przeżywania, a nie posiadania. Bilet do kina, teatru zamiast świecznika, czy kolejnej filiżanki
  • ŚWIADOME OCZYSZCZANIE PRZESTRZENI Oczyszczam swoją przestrzeń, ale w sposób świadomy. Nie tak jak w modnych ostatnio poradnikach minimalistycznych, czyli, wyrzuć na śmieci to, co nie jest ci potrzebne. Robię w domu porządki i to czego naprawdę nie potrzebuję staram się przekazać dalej, inne rzeczy zużywam. Nie dążę do minimalistycznej szafy poprzez wyrzucenie 10 nadających się do noszenia po domu T-shirtów. Póki mam na nie miejsce będę je nosić „po domu”, jeśli zostawię sobie dwa to po ich zużyciu będę musiała kupić następne. Książki do których wiem, że nie wrócę oddałam do biblioteki, wartość stanowi to co z nich wyniosłyśmy, a nie same kartki. Zakupiłam też czytnik znacznie ograniczając zakup nowych w wersji papierowej
  • STOP Z JEDNORAZÓWKAMI Na stałe do swojej torebki dołączyłam torbę na zakupy i dwie foliowe siateczki, których po niechlubnych czasach mam w domu sporo. Kiedy idę po śledzie, czy twaróg na wagę biorę swój pojemnik. Ten punkt wymaga ode mnie najwięcej zaparcia przy przekonywaniu pozostałych członków rodziny, ale da się, to musi tylko wejść w nawyk. Jednorazowość na wielorazowość pomału zmieniam również w innych aspektach życia. Stopniowo, ale wdrażam.
  • DZIECKO NIE POTRZEBUJE CAŁEGO SKLEPU ZABAWKOWEGO Pisałam o tym kiedyś tutaj. Ograniczenie zakupu zabawek dzieciom. Dzieci w dzisiejszych czasach i tak posiadają zbyt wiele. Ja wiem, że zabawek jest masa i my nie posiadając takowych w dzieciństwie marzymy, żeby miały je nasze dzieci…no właśnie my marzymy, bo dzieci bez nich byłyby tak samo, a czasem nawet bardziej szczęśliwe. I bardziej skupione.
  • OGRANICZAM ZUŻYCIE SUROWCÓW NA KAŻDYM ETAPIE Zamawiając przez internet proszę o zużycie jak najmniejszej ilości surowca przy pakowaniu. Niektóre produkty pakowane są z automatu, ale niektóre prawdopodobnie na bieżąco. W skali roku i w skali globalnej to może być spora oszczędność surowców.
  • STOP Z GRATISAMI Nie biorę wszystkich gratisów, które mi oferują. Próbki kremów, prezenciki, które walają się po domu i z których nigdy nie skorzystam – nie, dziękuję . Dopóki takie badziewia przynosimy do domu, dopóty firmy będą je rozdawać
  • SZANUJĘ TO CO POSIADAM To nic, że można kupić to tanio i stać mnie na to. Jedno z popularnych tekstów, które niesamowicie działa mi w dzisiejszych czasach na nerwy to: aa, najwyżej się wyrzuci.

To początek zmian jakie u siebie wprowadziłam. Daleko tu jeszcze do zero waste, ale nie czarujmy się, nie wyobrażam sobie świata, gdzie każdy mieści zawartość swoich śmieci w słoiku. Ale już samo ograniczenie zużycia surowców jest sporym postępem. Czy takie pierdoły mają znaczenie w obliczu bezmyślnego zużywania surowców przez innych ludzi i producentów? Tak. Poza tym każdy woreczek, który nie wylądował na wysypisku to być może ocalony ptak, który go nie połknął.

Zmieniać nawyki również warto kierując się tezą biologa Ruperta Sheldrake’a. Teza ta głosi, że wszystkie żyjące istoty, a prawdopodobnie również minerały potrafią w jakiś sposób wprowadzić do swojej pamięci fakty, które przytrafiły się wcześniej im podobnym, mimo iż  nie istniała między nimi żadna możliwość komunikacji. Chodzi o komunikację takiego typu, jaką my znamy, bo być może w grę wchodzi jakaś niezbadana przez nas jeszcze siła, ale do rzeczy. Jeśli przedstawiciel jakiegoś gatunku przejawia nowe zachowania, albo sposób reagowania na nowe doświadczenia, to zachowanie, jeśli zostaje powtórzone wiele razy, wpływa na cały gatunek.

zero waste

Biolog przedstawił to na przykładzie doświadczenia, które dokonało się na przestrzeni wielu lat w Londynie. Bohaterami doświadczenia oczywiście są niczemu winne myszki. Pochodziły one z różnych pokoleń, wkładane były do napełniającej się powoli wodą wanny, z której istnieje jedna droga ucieczki, uczyły się stopniowo, jak się uratować. Oznaczało to, że jeśli ponad połowa myszy z pierwszego pokolenia tonie, o wiele mniej ich ginie w pokoleniach następnych, aż w końcu ratują się wszystkie. Fenomenem doświadczenia jest jednak to, że w trakcie powtarzania tego samego eksperymentu w Australii niemal wszystkie myszy z pierwszego pokolenia znajdują drogę wyjścia tak, jakby doświadczenie ich krewniaczek z Londynu w jakiś sposób przeniosło się również na nie. Sheldrake wysnuwa więc wniosek, że istnieje pewien rodzaj akumulacji doświadczenia na odległość, zarówno w sensie czasu, jak i przestrzeni. Nazywa to zjawisko rezonansem morficznym.

Osobiście doświadczyłam tego zjawiska w przypadku ruchu minimalistycznego. Długo byłam gadżeciarą, uwielbiałam znosić do domu wszystko co w moim mniemaniu było piękne, nieważne, że niepotrzebne i nie pasuje do całości. W pewnym momencie to wszystko mnie przytłoczyło i postanowiłam odgracić swoją przestrzeń, okazało się, że w tym samym czasie w Polsce zaczął się rozwijać ruch minimalistów – mnóstwo ludzi w tym samym czasie zaczęło odczuwać i wdrażać to samo!

Może twoja zmiana nawyków i oświecenie w temacie zero waste przeniesie się na jakiegoś Włocha, Rumuna, czy Amerykanina?

W jednym z wywiadów z Bea, który znalazłam w sieci pojawił się genialny tekst:

Nie dziedziczymy Ziemi po naszych rodzicach, tylko pożyczamy ją od naszych dzieci.

Weź to sobie głęboko do serca, rodzicu, człowieku.

Źródła zdjęć:

1/2/3