Domowa Nutella Bananowa

domowa nutella bananowa

Czy jest ktoś na tej planecie, kto nie uwielbia nutelli? Nutellę kochają wszyscy i jest to miłość, która pozostaje na długo, najczęściej w boczkach i na brzuchu :-) Ale nie samą sałatą i marchewką żyje człowiek. Jednak jeśli zgłębimy się w skład orzechowego kremu do naszego serca wdziera się rozczarowanie. Krem orzechowy? Chyba zlepek cukrowo-olejowy o smaku orzechowym? Przyjrzyjmy się co takiego skrywa nutella w swoim słynnym słoiczku.

Co znajdziemy w klasycznej nutelli?

cukier, olej palmowy, orzechy laskowe (13%), kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu (7,4%), mleko odtłuszczone w proszku (6,6%), serwatka w proszku, emulgator: lecytyny (soja), wanilina

No właśnie, to czym dumnie szczyci się producent w reklamie znajduje się na trzecim miejscu zaraz po cukrze i tłuszczu palmowym. Cukier na pierwszym miejscu! Jest go więcej niż orzechów. To coś ma być „zdrowym i pożywnym początkiem dnia” dla mojej rodziny? No way.

Domowa nutella chodziła za mną już jakiś czas. Przepis znalazłam kiedyś na Jadłonomii. Dzięki temu przepisowi przekonałam się jak powstają nowe przepisy. Zawsze gotowałam, a już szczególnie piekłam z aptekarską precyzją w obawie, że coś może mi nie wyjść. Wczoraj jednak zostałam zmuszona do zmiany przepisu. Nie miałam jednego składnika, zaczęłam zastępować go innymi, ale to nie było to czego oczekiwalam i…eureka. Czy każdy nowy, genialny przepis kulinarny zrodził się z braku jakiegoś składnika? Nie wiem, ale tak jest w moim przypadku. Poniżej bananowo-orzechowa wariacja nutellowa.

Składniki:

  • 100 g orzechów laskowych
  • syrop z agawy/miód/syrop klonowy
  • 2 czubiate łyżki kakao
  • 6-10 łyżek mleka
  • banan

Przygotowanie:

W pierwotnym przepisie poleca się orzechy wyłożyć na blachę i piec w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez 10 minut. Jako eko-centuś szkoda mi było nagrzewać piekarnik do tak błachej i krótkiej czynności, postanowiłam więc potrzymać je chwilę w garnku na małym ogniu. Trzeba robić to ostrożnie, ponieważ łatwo się przypalają, jednak z komentarzy pod przepisem widziałam, że w piekarniku też się to zdarza. Ogrzane orzechy przekładamy do ściereczki i mocno pocieramy. Ułatwia to pozbycie się skórek z orzechów, które nadają mu goryczki. Następnie orzechy mielimy blenderem, bądź młynkiem – czas zależny od sprzętu. Resztę składników dobierałam bardzo ostrożnie. Najpierw dodałam 6 łyżek mleka i zamieszałam, żeby wybadać konsystencję. Następnie dodałam kakao i rozpoczęłam rozkminkę czym zastąpić syrop z agawy podany w przepisie, którego nie mam, miałam kilka pomysłów ale nie byłam przekonana, który będzie najlepszy. Ostatecznie dodałam około 2 łyżek miodu i stopniowo dolewałam syrop klonowy. Nutella nie wyszła zbyt słodka, choć mój M. stwierdził, że jest idealnie słodka, ale on się nie zna :-) Wtedy przypomniało mi się, że często jedząc kanapki z nutellą kroiłam sobie na nią plasterki banana. Dodałam więc banana. Nie tylko dosłodził, ale również zmienił konsystencję na bardziej lejącą, bo nie ukrywajmy, tak gładka jak ta sklepowa przy użyciu klasycznego sprzętu kuchennego nie będzie nigdy. Polecam jednak banana wgniatać/blendować na bieżąco, bo co się dzieje z bananem, który długo leży bez skórki każdy wie. Można również na gotową kanapkę z nutellą pokroić cienkie plasterki banana. Ja jednak pełna dumy, że wymyśliłam przepis wolę go z orzechowym kremem mieszać. Na zdjęciu masa bez banana zrobiona dzień wcześniej, nie mam możliwości zrobienia na spokojnie zdjęcia podczas kiedy małe łapki łapczywie domagają się „ama”

Porada korpoludka

Jeśli ktoś nie ma miodu, syropu z agawy, czy klonowego spokojnie może dodać cukier rozpuszczony w niewielkiej ilości wody (przed dodaniem mleka), bądź cukier waniliowy, na przykład ten wykonany według mojego przepisu >>  I tak będzie zdrowiej, z pewnością nie ma potrzeby dodawać aż tak dużej ilości cukru jaka jest w oryginalnym opakowaniu. Jeśli chodzi o koszty, to już sama paczka orzechów kosztuje tyle samo co mały słoiczek nutelli, do tego banan i niewielkie ilości, ale jednak dodatkowych składników, jednak w tym przypadku według mnie warto dopłacić. W naszym kremie bazą są orzechy i banany, a nie cukier i olej palmowy.

Polecam Wam zrobienie tego cudownego kremu, może nie przekonam Was oszczędnością, zapewniam jednak, że produkcja tego cuda pochłania naprawdę niewielkie ilości czasu. Można kombinować z owocami i innymi dodatkami. Można dodawać do owsianki, nakładać na plastry owoców, wymieszać z amarantusem, czy ryżem preparowanym. Niekoniecznie musi to być śniadanie, może stanowić bardzo pożywny i zdrowy deser. Orzechy, banan, miód, kakao. To bomba wartości odżywczych, a nie kaloryczna, jak w przypadku oryginalnej. Zresztą jakiej oryginalnej, od dziś moja jest oryginalna, a ta w słoiczku to tandetny zamiennik, podrób jeden.

Zachęcam Was do spróbowania przepisu, na prawdę warto!